Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Rozmowa z prof. WIESŁAWEM JANEM WYSOCKIM, historykiem, sekretarzem generalnym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (1990 – 1992)

– Chyba nikt nie spodziewał się takiej reakcji Izraela na uchwalenie noweli o IPN-ie.

 

–  O  konieczności wprowadzenia ustawy w  podobnym duchu mówiło się w Polsce już od 1989 roku. Dlatego tak bardzo gwałtowna reakcja strony izraelskiej bardzo mnie zaskoczyła, gdyż wydaje się irracjonalna.

Nie przypominam sobie, żeby poza Stanami Zjednoczonymi Izrael miał równie oddanego sojusznika jak Polska. Zapędzenie nas do narożnika jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Postawienie wszystkiego na  ostrzu noża praktycznie nie pozostawiło Polsce żadnego pola manewru.

Przecież tak nie uprawia się dyplomacji.

–  Pojawiają się sugestie, że za kulisami tych ataków kryje się kwestia reprywatyzacji, zwrotu majątków Żydów zamordowanych w Holocauście.

–  Nie chce mi  się w  to  wierzyć. Myślę, że jest w tej sprawie jakieś drugie dno o wiele poważniejsze i głębsze, ale nie wiem jakie.

–  Zbrodnia, jakiej na  narodzie żydowskim dopuścili się Niemcy, sprawiła, iż Żydzi uznali, że inne narody muszą zaakceptować, że ich cierpienie było większe od innych. I może mieli rację, bo przecież z 9 milionów europejskich Żydów w Holocauście zginęło prawie 6 milionów, czyli niemal 60  proc. Wśród polskich Żydów ten odsetek był jeszcze większy i dochodził do 90 proc.

–  Jeżeli uwzględnimy także szacunkowe straty na Wschodzie, można przyjąć, że podczas wojny zginęło od  9 do  12 milionów obywateli polskiego państwa. W tej liczbie znajduje się oczywiście mniejszość żydowska (około 3 mln), ukraińska, a także niemiecka.

Jednak licytowanie się o  to, który naród poniósł większe straty, nie ma  sensu, tym bardziej że żaden rozsądny człowiek nie podaje w wątpliwość rozmiarów ani tragedii Holocaustu.

– Przez wieki na terenie Polski nasze oba narody żyły we względnej zgodzie, a  przynajmniej nie wchodziły sobie w drogę.

– To się zmieniło, gdy władze rosyjskie na  ziemie Królestwa Polskiego (Kongresowego) przesiedliły tzw. Litwaków (do początku XX wieku około 600 tys. – przyp. autora). W przeciwieństwie do Żydów mieszkających tu od pokoleń, przybysze nie znali polskiego, zamykali się w gettach, opanowywali handel i rzemiosło, w wielu miastach stanowili większość.

–  Wtedy staliśmy się antysemitami?

– Niechęć do Żydów, która zresztą miała miejsce w wielu krajach Europy, w Polsce nie oznaczała biologicznego rasizmu, nie była oparta na przeświadczeniu o  wyższości rasowej Polaków nad Żydami. Nic takiego nie miało miejsca. To  była rywalizacja na tle ekonomicznym, co w tak biednym kraju jak Królestwo Polskie było nieuniknione

– W ostatnich latach wielu polskich historyków, zwłaszcza żydowskiego pochodzenia, często pisało o zbrodniach, jakich podczas wojny Polacy dopuszczali się na Żydach. Padały liczby 100, 120, 150 tys. zabitych. Są  środowiska, które starają się umniejszyć naszą rolę w ratowaniu Żydów, choć na ponad 26 tys. osób odznaczonych medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata prawie 7 tys. stanowią Polacy.

–  Podczas tak ogromnego terroru, jaki panował na polskich ziemiach okupowanych przez Niemcy, nie można nikomu czynić zarzutu z  bierności wobec mordowanych. Z  pewnością byli Polacy denuncjujący Żydów, ale pamiętajmy, że  polskie państwo podziemne karało za to śmiercią.

Blisko pół miliona Polaków z  narażeniem życia – pośrednio lub bezpośrednio – było zaangażowanych w pomoc Żydom (prof. Antony Polonsky, badacz Holocaustu żydowskiego pochodzenia, ocenia, że w ratowaniu Żydów brało udział od 160 do 360 tys. Polaków).

– Polacy w sposób instytucjonalny nie współpracowali z Niemcami, poza 17 tys. tzw. granatowych policjantów, którzy rekrutowali się z  przedwojennej policji państwowej. Jednak za  odmowę służby w tej formacji groziła kara śmierci nie tylko policjantowi, ale i jego rodzinie.

–  Żydzi mieli współpracującą z Niemcami policję gettową, do któ- rej wielu zgłaszało się na ochotnika. To były tysiące ludzi (w Warszawie – 2,5 tys., w Łodzi – 1,2 tys., we Lwowie – 500, w Częstochowie – 250 – przyp. autora), z których znaczna część należała do żydowskiej inteligencji.

Z tych, którzy przeżyli wojnę, spora grupa znalazła się w  bezpiece. Na  zarzuty o ich współpracę z Urzędem Bezpieczeństwa często słyszę argument, że to byli komuniści, którzy wyrzekli się swojej żydowskości. W takim razie powinniśmy przyjąć, że polscy szmalcownicy swoim haniebnym zachowaniem wyrzekli się polskości.

– Jak pan ocenia politykę, jaką po  1989 roku Polska prowadzi wobec Izraela?

– Zacieśnienie wzajemnych stosunków było ze wszech miar potrzebne i korzystne, ale teraz okazało się, że te dobre relacje pękły jak bańka mydlana, więc może z  naszej strony była to tylko iluzja?

Mam przyjaciela, dziś pana w bardzo sędziwym wieku, ale nadal o  wybitnie sprawnym umyśle, który w Izraelu swego czasu sprawował najważniejsze państwowe stanowiska. Kiedyś zapytał mnie: Dlaczego wy  przysyłacie do  nas na  ambasadora Żyda? To czyje interesy ma on reprezentować?

KRZYSZTOF RÓŻYCKI  "Angora" nr 6/2018

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: