Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

George Weah. Jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii afrykańskiego futbolu, gwiazda europejskich boisk lat 90., został wybrany w demokratycznych wyborach na prezydenta Liberii. Po zakończeniu sportowej kariery rozpoczął nowe, polityczne, życie. O urząd prezydenta ubiegał się trzykrotnie. W drugiej turze wyborów, które odbyły się pod koniec ubiegłego roku, otrzymał ponad 61 procent głosów, pokonując doświadczonego polityka Josepha Boakaia. Zanim trafił do Europy, wychowywał się wraz z dwanaściorgiem rodzeństwa w bardzo trudnych warunkach w Monrowii – największym mieście i stolicy Liberii.

 

Jak większość kolegów godzinami grał w piłkę. W kraju pogrążonym w chaosie, wyniszczonym toczącą się od lat wojną domową marzył o ucieczce do lepszego, a przede wszystkim bezpiecznego świata. Dzięki nieprzeciętnemu talentowi zwrócił uwagę europejskich skautów i tak w 1988 roku trafił do AS Monaco, prowadzonego przez Arsena Wengera. Pod okiem wybitnego szkoleniowca rozwinął swoje umiejętności, stając się czołowym napastnikiem francuskiej Ligue 1.

To właśnie Wenger był dla Liberyjczyka jedną z najważniejszych osób w życiu. – Był dla mnie jak ojciec. Zawdzięczam mu wszystko, co osiągnąłem. Wiedziałem, że wychodząc na boisko, muszę dać z siebie wszystko, głównie dla trenera. Mogłem złamać rękę, nogę, byle tylko tak wspaniały człowiek jak Wenger był ze mnie zadowolony – wielokrotnie wychwalał w wywiadach swojego mentora Weah.

Następnym przystankiem w jego karierze był Paryż i miejscowe PSG. Tam wypracował sobie jeszcze mocniejszą pozycję na futbolowym rynku. Wszystko to zaowocowało transferem do AC Milan – ówczesnej europejskiej potęgi. W Mediolanie Weah spędził pięć lat, strzelając 46 goli w 114 meczach. Jako zawodnik „Rossonerich” zdobył najcenniejsze indywidualne trofeum w piłkarskim świecie, czyli Złotą Piłkę (1995 rok).

Wyróżniał go boiskowy spryt, ogromna ambicja i niebywały ciąg na bramkę. Kolejno występował jeszcze w Anglii (Chelsea Londyn i Manchester City), po czym wrócił do Francji, do Olympique Marsylii. Grę w piłkę zakończył futbolową emeryturą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Będąc u szczytu kariery, gdy zarabiał ogromne pieniądze, nigdy nie zapomniał o swojej ojczyźnie. Dotował budowę kolejnych dróg i  szkół w Monrowii.

Kiedy odwiedzał Liberię, był traktowany niczym bóg. „Nasz Król George” – tak mówią o swoim bohaterze Liberyjczycy. Za sprawą działalności humanitarnej został Ambasadorem Dobrej Woli UNICEF. W 2005 roku podjął zaskakującą decyzję i po raz pierwszy wystartował w wyborach prezydenckich. O mały włos nie wygrał, lecz ostatecznie więcej głosów uzyskała Ellen Johnson Sirleaf – pierwsza kobieta prezydent w Afryce i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 2011 roku.

Weah postanowił wówczas wziąć się za siebie i zdobyć wykształcenie. Szybko zdał maturę, po czym wyprowadził się do Miami na studia, skończył wydział biznesu i zarządzanie na tamtejszym uniwersytecie. W 2011 roku ponownie stanął w wyborczym wyścigu i ponownie przegrał z Sirleaf. Trzy lata później dostał się do liberyjskiego senatu.

Głową państwa udało mu się zostać za trzecim podejściem. W drugiej turze, która miała miejsce pod koniec grudnia, 51-latek walczył o  zwycięstwo z 73-letnim Josephem Bokaim, byłym wiceprezydentem Liberii, który piastował swój urząd przez ostatnie dwanaście lat.

61,5 procent głosów dało mu pewne zwycięstwo. – Weah to najlepszy wybór dla naszego kraju! W końcu to nasz Król George! – wyznał reporterom z reuters.com jeden z rozentuzjazmowanych Liberyjczyków w trakcie nocnej fiesty na ulicach Monrowii po ogłoszeniu wyborczych wyników. Swojej radości nie krył także nowy prezydent:

– Moi bracia Liberyjczycy! Doskonale zdaję sobie sprawę z powagi zadania, które staje przede mną. Misja zmian w naszym kraju się rozpoczyna! – napisał na Twitterze. Nadzieje mieszkańców na lepsze jutro, pod rządami byłej gwiazdy futbolu, jeszcze nigdy nie były tak wielkie.

(MW) "Angora" nr 2/2017  Na podst.: reuters.com, The Guardian

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: