Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Niedługo poznamy laureatów jednej z najbardziej liczących się nagród muzycznych. Tegoroczna edycja Grammy jest pod kilkoma względami wyjątkowa. Przede wszystkim z uwagi na jej jubileuszowy charakter. Amerykańska Akademia Sztuki i Techniki Rejestracji rozda pozłacane gramofony po raz sześćdziesiąty. Pierwszy raz zrobiła to 4 maja 1959 roku. Przyznano wówczas 28 nagród. Później liczba kategorii się zwiększała, dochodząc nawet do stu. W tym roku jest ich 84 (nie licząc wyróżnień specjalnych za całokształt osiągnięć), a wśród nich cztery najważniejsze: „album roku”, „nagranie roku”, „piosenka roku” i „najlepszy nowy artysta”.

 

Tylko raz w 1981 roku zdarzyło się, że  wszystkie cztery główne nagrody zdobył podczas tej samej ceremonii jeden artysta, a był nim Christopher Cross. Gala Grammy odbędzie się 28 stycznia w nowojorskiej sali Madison Square Garden. Wydarzeniem towarzyszącym będzie koncert zorganizowany w hoł- dzie angielskiemu kompozytorowi, pianiście i wykonawcy – Eltonowi Johnowi. Największe szanse na  nagrody ma Jay-Z (prawdziwe nazwisko Shawn Corey Carter).

Ten 48-letni artysta – mąż Beyoncé Knowles (nominowanej razem z nim za piosenkę „Family Feud”) – jest legendą amerykańskiego rapu. Występuje i nagrywa od połowy lat 90. ubiegłego wieku. Ma na koncie 13 albumów studyjnych, które rozeszły się w nakładzie 100 milionów egzemplarzy. Najnowszy nosi tytuł „4:44”. To  właśnie za  nagrania z  tego krążka wykonawca otrzymał osiem nominacji (w  najważniejszych kategoriach, oprócz oczywiście dedykowanej debiutantom). Sukces ten nie dziwi, gdyż artysta był już wielokrotnie kandydatem do Grammy, a nagrodę otrzymał aż 21 razy.

Krążą legendy o jego majątku szacowanym na 810 milionów dolarów (wg „Forbesa”). Tuż za  Jay-Z  jest Kendrick Lamar –  też raper –  z  siedmioma nominacjami za album „DAMN”, co potwierdza dużą popularność stylu hip-hop w światowej muzyce. Czołówkę zamyka Bruno Mars, nominowany w pięciu kategoriach. Dobrze wypadł też Donald McKinley Glover. Jest on nie tylko piosenkarzem, ale aktorem, producentem, scenarzystą, a nawet okazjonalnie reżyserem.

Na estradach znany jest jako Childish Gambino, wpisując się tym samym w coraz większą grupę artystów lubią- cych pseudonimy. Posługiwanie się przybranymi imionami w świecie artystycznym nie jest nowością, ale nigdy nie było tak powszechne jak obecnie. Gloverowi przypadło w udziale też pięć nominacji. Tyle samo otrzymali Khalid oraz producent No I.D. (prawdziwe nazwisko Ernest Dion Wilson).

Wśród faworytów do  Grammy nie mogło zabraknąć internetowego megahitu „Despacito”. Kandyduje on w trzech kategoriach. Głównymi wykonawcami utworu, którego oglądalność w serwisie YouTube przekroczyła 4 miliardy wyświetleń, są Luis Fonsi i Daddy Yankee. Na Grammy może liczyć jednak nie pierwsza wersja „Despacito”, ale przeróbka tego nagrania, z udziałem Justina Biebera, śpiewającego po angielsku.

Wyjątkowo mało jest w  tym roku nominowanych do  Grammy kobiet. Być może dlatego, że niektóre popularne artystki, takie jak chociażby Adele czy Taylor Swift (kandydująca jako autorka hitu „Better Man” grupy Little Big Town oraz za duet z Zaynem Malikiem w  piosence „I  Don’t Want To Live Forever”) nie miały własnych płyt w wymaganym dla Grammy 2018 okresie. W tegorocznej edycji kandydują bowiem krążki wydane między 1.10.2016 a 30.09.2017.

Nie znaczy to, że piosenkarki w ogóle się nie liczyły. Najwięcej, bo aż pięć nominacji, uzbierała SZA – kompozytorka i wokalistka reprezentująca styl R&B. Ma  ona dopiero jeden album na  koncie, a  więc kandyduje  m.in. w kategorii „najlepszy nowy artysta”. Oprócz niej na liście znalazło się sporo innych piosenkarek, w tym tak znane jak Lady Gaga i Alison Krauss (po dwie nominacje) czy Lana Del Rey nominowana za „Lust For Life”.

Niespodzianką jest brak rockmanów wśród kandydatów do  nagród w głównych kategoriach. Mimo że Foo Fighters mają szansę na dwie statuetki, to nie za „album rockowy”.

Ten bowiem będzie wybrany z premier wydanych przez zespoły Mastodon („Emperor of Sand”), Metallica („Hardwired... to  Self -Destruct”), Nothing More („The Stories We Tell Ourselves”), Queens of the Stone Age („Villains”) i The War on Drugs („A Deeper Understanding”).

Wprawdzie są  wśród nominowanych również weterani The Rolling Stones (za „Blue & Lonesome” w kategorii „tradycyjny album bluesowy”), a nawet Bob Dylan (za  „Triplicate” w  kategorii „tradycyjny pop”), jednak starsze pokolenie muzyków nie liczy się tak jak zdolna młodzież, zwłaszcza w najważniejszych kategoriach.

Ciekawostką jest nominacja dla Leonarda Cohena za album „You Want It Darker” w kategorii „najlepszy występ rockowy”.

Na gali rozdania Grammy nie skończą się atrakcje związane z tym wydarzeniem. Korzystając z  obecności w Nowym Jorku wielu gwiazd estrady, dwa dni po rozdaniu pozłacanych gramofonów, w tej samej co Grammy sali widowiskowej, oddany zostanie hołd Eltonowi Johnowi – pięciokrotnemu zdobywcy nagrody i zarazem jednemu z najsłynniejszych przedstawicieli brytyjskiej muzyki pop. „Billboard” podaje, że wystąpią m.in. Kesha, Miley Cyrus, Miranda Lambert, Chris Martin, Maren Morris, Sam Smith i Keith Urban.

Zaśpiewa także John Legend, o którym ostatnio głośno w mediach ze względu na  jego planowany na  1  kwietnia występ w roli Jezusa w kolejnej inscenizacji rock opery „Jesus Christ Superstar”.

Widowisko w  gwiazdorskiej obsadzie ma być transmitowane przez telewizyjną stację NBC. Obok Legenda na scenie pojawi się m.in. Alice Cooper w roli króla Heroda. Wracając do Eltona Johna, to w listopadzie ukazała się składanka „Diamonds” z największymi hitami wykonawcy, upamiętniająca jego liczącą pół wieku kompozytorską współpracę z Bernie Taupinem, autorem tekstów. Do historii działalności tego popularnego autorskiego duetu uczestnicy hołdu mają w Madison Square Garden nawiązać.

Elton John dobrał repertuar koncertu tak, aby przedstawiał go od różnych twórczych stron. Występującym na scenie artystom towarzyszyć będzie jego zespół. Sir Elton John też oczywiście zaśpiewa.

GRZEGORZ WALENDA   "Angora" nr 1/2018

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

 

Uprawnienie do komentowania tylko dla zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: