Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Gdyby ktoś zaproponował nam szklankę łagodnej trucizny, której wypicie utrudni nam chodzenie, mówienie i wpłynie na zaburzenia pamięci, raczej byśmy odmówili. Tak właśnie działa alkohol, a jednak go lubimy. Dlaczego? – Bo mała jego ilość wywołuje uczucie błogości, wstydliwych milczków zmienia w pewne siebie gaduły, pomaga zawierać przyjaźnie i załatwiać sprawy na  trzeźwo nie do  załatwienia. Na poziomie mózgu wygląda to tak: Alkohol zwiększa aktywność w neuronach dopaminergicznych układu nagrody odpowiedzialnych za uczucie przyjemności.

Wpływa też na receptory opioidowe, uwalniając endorfiny – cząsteczki szczęścia. Opisany stan nie trwa jednak długo. Jeszcze jeden, niepotrzebny już, kieliszek sprawia, że świat wydaje się gorszy niż przed piciem. Delikwent zaczyna być skłonny do płaczu.

Według naukowców działanie euforyczne alkoholu osiąga szczyt wokół poziomu we krwi 0,5 – 0,6 promila. To tylko 200 ml wina lub jedno piwo albo dwa kieliszki 40 ml wódki dla mężczyzny ważącego 70 kg po godzinie od wypicia. Po przekroczeniu tej wartości pozytywne skutki alkoholu ustępują miejsca pogorszeniu nastroju i odbierają nam energię. Nauka mówi też, że odporność na alkohol jest kwestią indywidualną, zależną od  bardzo wielu czynników.

Między innymi od grupy etnicznej, z której się wywodzimy, płci (kobiety gorzej metabolizują etanol) oraz zdrowia i samopoczucia w czasie imprezy. Ważny jest wiek. Im jesteśmy starsi, tym gorzej reagujemy na  etanol. Geny też mają coś do powiedzenia. Podatność na kaca dziedziczymy bowiem po przodkach. Niebagatelne znaczenie ma również sam rodzaj alkoholu.

Według badań Wayne’a Jonesa z Sądowego Instytutu Toksykologii w  szwedzkim Linköping najbardziej kacogenny jest burbon, dalej w kolejności są koniak, czerwone wino stołowe, rum, wysokiej jakości wino czerwone wytrawne, białe wino i dżin. Niemal bezkarnie moż- na się za to raczyć czystym spirytusem (...).

Wystąpienie kaca zależy w dużej mierze od zawartości ubocznych produktów procesu fermentacji w alkoholu. Kolorowe alkohole zawierają ich więcej, przez co bardziej nam szkodzą. Podobnie jak mieszanie trunków, picie na pusty żołądek i picie przez słomkę. W tym ostatnim przypadku dłużej trzymamy alkohol w ustach i już tam zaczyna się on wchłaniać. Przechodząc przez błonę śluzową z pominięciem żołądka, prędzej dostaje się do krwi.

Na podst.: Margit Kossobudzka. Dlaczego lubimy alkohol? Tylko Zdrowie/Wyborcza.pl Wybrała i oprac. E.W "Angora" nr 2/2018

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 5 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: