Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Pomóż pomagać

                                                                                                     Zasady działania zbiórki

 

1. 17 lat walki o zdrowie i życie                  

 

A A A

W  kwietniu królowa Elżbieta II kończy 91 lat. Mówienie o pogrzebie żyjącej jeszcze osoby może być uznane za nietakt, w tym przypadku nie ma  jednak marginesu na  improwizację.

Wszystko musi być przygotowane do  najmniejszego szczegółu, bo  Brytyjczycy wyszli z  wprawy w  tej materii. Przecież po  raz ostatni chowali monarchę 65 lat temu.

Brytyjska prasa od pewnego czasu pisze na temat pogrzebu, a informacje tego rodzaju nasiliły się po ostatniej chorobie królowej w grudniu ubiegłego roku. Jak ujawnił niedawno „The Guardian”, plany pogrzebu królowej Elżbiety istnieją od  roku 1965.

Dwa, trzy razy w  roku odbywają się narady tajnego „komitetu pogrzebowego”, a  szczegółowy minutowy scenariusz jest uaktualniany. Całkiem możliwe, że sama królowa bierze czynny udział w  tych przygotowaniach

. Zmarła w 1901 roku Wiktoria osobiście ustaliła i zatwierdziła scenariusz swojego pogrzebu już w  roku 1875, a  więc ćwierć wieku przed swoją śmiercią.

Plan pogrzebu królowej matki, która zmarła w roku 2002, był znany i prze- ćwiczony od 22 lat przed jej śmiercią. Lord Mountbatten, ostatni wicekról Indii, osobiście ustalił menu na lunch dla gości na swoim pogrzebie, osobny na lato i na zimę.

Szczegóły pogrzebu Winstona Churchilla, który zmarł w  1965 roku, znane były sześć lat wcześniej. Zdarzało się, że plan trzeba było w  ostatniej chwili zmieniać i przystosować do rzeczywistości.

Gdy w 1936 roku umierał Jerzy V, dziadek obecnej królowej, lekarz przed śmiercią zrobił mu za  zgodą żony królowej Marii zastrzyk z  750  mg morfiny i  grama kokainy, oficjalnie po  to, by  ulżyć mu w  cierpieniach.

Po  tak silnej dawce można było mieć pewność, że monarcha umrze przed pół- nocą, i że wiadomość o jego śmierci znajdzie się w  porannym wydaniu „Timesa”.

 

Pierwszą po osobistym lekarzu (jest nim obecnie gastroenterolog profesor Huw Thomas) i najbliższej rodzinie osobą, która dowie się o śmierci królowej, będzie jej prywatny sekretarz sir Christopher Geidt, główny autor pogrzebowego scenariusza.

To  on przekaże wiadomość: „London Bridge jest opuszczony”, premierowi i  centrum informacyjnemu ministerstwa spraw zagranicznych, skąd dotrze ona do  15 krajów, których głową państwa jest królowa, oraz do pozostałych 36 państw Wspólnoty Brytyjskiej.

My  się jeszcze o  tym nie dowiemy, ale i  tak wiadomość dotrze do  opinii publicznej szybciej niż w  dawnych czasach. Jerzy VI zmarł w  nocy z  5 na  6 lutego 1952 roku, a  BBC podało wiadomość o  jego zgonie dopiero o  godzinie 11.15.

Teraz BBC nie ma już monopolu na  królewskie informacje, wiadomość dotrze więc do  światowych mediów, być może, jeszcze zanim lokaj w żałobnym stroju wywiesi ogłoszenie o  śmierci królowej na  tablicy przed pałacem Buckingham.

Tej samej, na  której ostatnio pojawia- ły się radosne informacje o  narodzinach prawnuków królowej – Jerzego i Szarlotty. Stacje radiowe i telewizyjne natychmiast zmienią swój program, gazety rozpoczną druk specjalnych wydań, od  dawna przygotowanych.

Zastępca naczelnego redaktora „Guardiana” plan specjalnego numeru już dawno przypiął sobie do tablicy w swoim gabinecie. „Times” ma  materiału na  jedenaście numerów, a  więc na  każdy dzień żałoby.

 

Stacje telewizyjne podpisały umowy z  ekspertami, którzy będą komentować wydarzenie.

„Wiem, że  mam siedzieć przy wielkim stole przed Westminster Abbey i opowiadać o  naszej monarchii trzystu milionom Amerykanów” – przyznał jeden z nich.

Warto dodać, że  nikt zaangażowany w  to  przedsięwzięcie nie chce o  nim opowiadać oficjalnie, pod nazwiskiem. Wiadomo jednak, że od dobrych trzydziestu lat BBC zwołuje od  czasu do czasu nieoczekiwanie swoich reporterów w spokojne niedzielne przedpołudnia na próby specjalnego programu o śmierci pani Robinson.

 

Na  wiadomość o  śmierci kró- lowej telewizyjne kanały BBC 1, 2 i  4 oraz radiowe 4 i  5 rozpoczną nadawanie tego samego programu, rozpoczynającego się od charakterystycznej frazy:

„Tu  mówi Londyn”, od początku ery radiowej sygnalizującej nadzwyczajne wydarzenie. Wiadomość o śmierci Jerzego VI powtórzono siedem razy co 15 minut, po czym BBC zamilkła na pięć godzin.

Spodziewać się można reklamacji od widzów. W  2002 roku 130 osób protestowało przeciwko ciągłemu pokazywaniu uroczystości pogrzebowych królowej matki, a  1500 poskarżyło się na  to, że nie został nadany odcinek serialu „Casualty”.

 

W  zakładzie pogrzebowym Leverton i  Synowie, który obsługuje dwór królewski, od  dawna stoi gotowa „trumna alarmowa”, wykonana z  dębu, który rósł w  królewskiej posiadłości Sandrigham. Jeżeli królowa umrze w  pałacu w  Londynie, tam będzie od razu wystawiona w sali tronowej.

Z niedalekiego Sandrigham albo z Windsoru jej ciało przywiezione zostanie samochodem, a  gdyby zmarła w Balmoral w Szkocji – pocią- giem wyznaczoną już trasą wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy

. Gdyby jednak zmarła za  granicą, to  z  bazy w  Northolt pod Londynem natychmiast wystartuje samolot 32. eskadry RAF, by  zawieźć trumnę na  miejsce jej śmierci i przywieźć ją z powrotem.

 

Pogrzeb odbędzie się dziesiątego dnia po śmierci, a nad całością przygotowań nominalną pieczę będzie mieć obecny XVIII książę Norfolk, bo na jego rodzinie od 1672 roku spoczywa obowiązek organizacji pogrzebu członków rodziny królewskiej.

Norfolkowie nie zawsze wywiązywali się ze swoich obowiązków. W 1817 roku podczas pogrzebu królewskiej małżonki księżnej Szarlotty grabarze byli pijani, a dziesięć lat później na uroczystości żałobnej księcia Yorku w kaplicy było tak zimno, że biskup Londynu przeziębił się i  zmarł na  zapalenie płuc.

Duchowni mylili się w  swoich modlitwach i  przemówieniach, w  kościele i  na  trasie przemarszu konduktu panował bałagan, oficjalni goście nie mogli przecisnąć się przez tłum gapiów.

To, co dzisiaj uważamy za  tradycyjne królewskie ceremoniały, narodziło się dopiero w  połowie XIX wieku, a więc za panowania królowej Wiktorii. „Im bardziej stawaliśmy się krajem demokratycznym, tym bardziej podobał nam się królewski przepych” – pisał jeden z historyków tego okresu.

Współczesny kształt nadał tym ceremoniom syn Wiktorii król Edward VII i  to  jego wyobraźni zawdzięczamy współczesne królewskie parady i  procesje koronacyjne, ślubne i pogrzebowe.

 

Następnego dnia po  śmierci królowej ogłoszona zostanie proklamacja o  objęciu tronu przez nowego króla Karola III (jest on poprzez matkę potomkiem ściętego w  roku 1649 Karola I Stuarta i jego syna Karola II, który panował w latach 1660 – 1685).

Po  trzech dniach w  pałacu Buckingham trumna z ciałem królowej Elżbiety II przewieziona zostanie do Westminster Hall (w  kondukcie przewidziano miejsce dla ulubionych piesków Elż- biety), gdzie hołd oddadzą jej poddani.

Znana jest trasa kolejki do  trumny, która w  szczytowym momencie ma  mieć około czterech mil długości (6,5 kilometra).

Scenariusz pogrzebu operuje oczywiście brytyjskimi jednostkami miary, wiadomo więc na  przykład, że członkowie rządu będą mieć na rękawach czarne opaski szerokości 3 i 1/4 cala, a serce Big Bena ma być umieszczone w  skórzanej nakładce o  szerokości 7/16 cala, by  złagodzić ostry ton tego dzwonu.

 

Nabożeństwo żałobne odbędzie się w  Westminster Abbey w  obecności 2  tys. gości i  rozpocznie się o godz. 11. Po jego zakończeniu kondukt przejedzie do Windsoru (25 mil, czyli ok.  40 kilometrów), na  miejsce spoczynku brytyjskich monarchów.

Samo złożenie do  grobu będzie już uroczystością prywatną i  kamery nie będą miały tam wstępu. Można się zastanawiać, czy to  tylko pusty teatr, czy też obraz rzeczywistego szacunku i  respektu dla monarchii.

W  którym miejscu imperialna pompa zaczyna być śmieszna, zwłaszcza że sama Wielka Brytania coraz bardziej oddala się od  dawnej świetności uosabianej przez monarchę?

Na takie wątpliwości najtrafniej odpowiedziała przed laty królowa matka: „Przecież gramy w  tym teatrze przez większość naszego życia”.

(WF) "Angora" nr 14" Na podst.: The Guardian, Daily Mail, The Mirror, The Express

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

0
0
0
s2sdefault

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież