Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.

Pomóż pomagać

                                                                                                     Zasady działania zbiórki

 

1. 17 lat walki o zdrowie i życie                  

 

A A A

W  tym roku Polacy wydadzą na  suplementy diety ponad 4 miliardy zł! Tyle zapłacimy producentom za  obietnice lepszego zdrowia, zrzucenia zbędnych kilogramów i pięknego wyglądu. Rzecz w  tym, że  w  większości przypadków są to po prostu pieniądze wyrzucone w błoto.

Przerażać musi fakt, że aż 41 proc. rodaków przypisuje suplementom diety, całkowicie bezpodstawnie, właściwości lecznicze, których te substancje nie mają. Z  badania TNS Polska z 2014 roku wynika, że blisko 40 proc. osób uważa, że suplementy to  witaminy bądź niezbędne minerały.

Co  drugi badany był pewien, że są one kontrolowane tak samo jak leki. Tymczasem prawda jest taka, że suplementy nie są lekami, a ich skład jest dla konsumenta wielką niewiadomą.

Najwyższa Izba Kontroli, badając ostatnio procedury dopuszczania do  obrotu suplementów diety, wskazała „na problem oszukańczych praktyk, jakie stosują producenci i dystrybutorzy, którzy – kreując popyt – reklamują nierzadko suplementy jako równoważne produktom leczniczym”.

Suplementy czy dopalacze?

NIK wykrył w  czasie prowadzonej kontroli w  aptekach, sklepach stacjonarnych i ofercie internetowej zafałszowane produkty zawierające np.  bakterie chorobotwórcze, substancje zakazane z listy psychoaktywnych, czy stymulatory podobne strukturalnie do amfetaminy, a więc działające jak narkotyki.

To  sprawia, że  niektóre suplementy mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia, a  nawet życia konsumentów.

Problem jednak w tym, że nie sposób sprawdzić wszystkich dostępnych preparatów. Szacuje się, że każdego roku trafia do sprzedaży ok. 3 tys. nowych suplementów.

Bardzo często przypomina to walkę z producentami dopalaczy, którzy ciągle modyfikują skład specyfików. O ile jednak bossom rynku dopalaczy utrudnia się biznes, o tyle w przypadku suplementów diety jest całkowite przyzwolenie państwa na niekontrolowaną ich produkcję i dystrybucję.

Do tego stopnia, że nawet w raporcie NIK nie podano nazw suplementów uznanych za szkodliwe.

Dziś w Polsce każdy może wprowadzić na  rynek dowolny suplement.

Wystarczy jedynie zgłoszenie do Inspekcji Sanitarnej, co jest bezpłatne, podczas gdy np. w Hiszpanii opłata wynosi ponad 900 euro. W efekcie Inspekcja nie ma czasu, możliwości i  środków na  dokładne badanie wszystkich zgłaszanych substancji.

Najdłuższe postępowanie wyjaśniające trwało ok. 8,5 roku! A to oznacza, że nie jesteśmy w ogóle chronieni przed potencjalnym zagro- żeniem.

I mimo wszystko sprzedaż suplementów diety systematycznie rośnie. W  2015 roku statystyczny Polak wydał na nie ok. 100 zł.

Groźne oszustwa

NIK zlecił przebadanie jedenastu próbek suplementów diety z  grupy probiotyków i w czterech z nich stwierdzono obecność szczepów drobnoustrojów, których nie uwzględniono w  podanym na  opakowaniu składzie.

W  jednej próbce zaś wykryto obecność tzw. bakterii kałowych, stanowiących poważne zagro- żenie dla zdrowia. Z kolei Narodowy Instytut Leków przebadał 56 próbek i  aż w  50 stwierdził brak stabilności żywych bakterii.

Zdarzało się, że w podanym okresie do spożycia liczba żywych, korzystnych dla zdrowia bakterii w części próbek spadła miliardkrotnie, a jeden z probiotycznych suplementów diety zakażony był grzybami.

Z wybranych do kontroli 45 suplementów diety, które nie powinny być wprowadzone do  obrotu z  uwagi na zawartość niedozwolonych składników, aż 38 w czasie prowadzenia badań kontrolnych przez NIK znajdowało się w sprzedaży w internecie.

Produkty te mogły m.in. wykazywać właściwości alergenne i rakotwórcze, powodować zakażenia dróg oddechowych i  moczowych, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, przyczyniać się do  powstawania ropni, zapalenia wsierdzia, osierdzia, czasami zatruć pokarmowych. Zakwestionowano też suplementy diety z grupy „spalaczy tłuszczu” ze  względu na  zafałszowanie produktów stymulantami zbliżonymi do  amfetaminy.

W  efekcie wycofano z rynku 316 opakowań specyfiku. Tymczasem od 2012 roku tylko jeden importer sprzedał ponad 10 tys. (blisko milion tabletek) tego produktu.

Działanie organów państwa trudno w tej sytuacji uznać za sukces.

 

Trzeba jasno powiedzieć, że nadmierne spożywanie witamin i składników mineralnych zawartych w suplementach diety może wywo- łać negatywne skutki.

Np. przedawkowanie witaminy A może prowadzić do uszkodzenia płodu, nadmiar miedzi może uszkodzić wątrobę, wysokie dawki fluoru prowadzą do fluorozy, a nadmiar żelaza do hemochromatozy.

Osobom w trakcie kuracji antynowotworowej podanie przetworów zielonej herbaty zaburza leczenie przeciwnowotworowe. U osób chorych na epilepsję przyjmowanie preparatów z Ginkgo biloba powoduje redukcje skuteczności leków przeciwpadaczkowych.

Pacjenci leczeni przeciwkrzepliwie warfaryną nie powinni stosować suplementów diety z zieloną herbatą czy żeń-szeniem, które obniżają skuteczność przeciwkrzepliwą leku.

Włączyć myślenie

Zdaniem wielu ekspertów stosowanie normalnej, zbilansowanej diety sprawia, że jakiekolwiek spożywanie suplementów diety jest zbędne. Tym bardziej że nie mają one wła- ściwości leczniczych, co  sugerują wszechobecne reklamy, starające się przekonać nas, że  suplementy stanowią remedium na liczne dolegliwości.

To  oczywista nieprawda. Problem w tym, że jesteśmy uczestnikami swoistej gry. Państwu nie opłaca się walczyć z producentami, bo czerpie określone zyski, podobnie jak dystrybutorzy.

Także media w wielu przypadkach siedzą w kieszeni producentów suplementów, bo – jak podaje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji – np. w radiu co druga reklama związana jest z suplementami diety (w  telewizji co  czwarta).

I tylko ogłupiały konsument ma wierzyć, że łykając coraz więcej suplementów, będzie młodszy, ładniejszy i zdrowszy. A może warto przed zakupem trochę pomyśleć...

ANDRZEJ MARCINIAK "Angora" nr 13/2017 Na podst. Raportu NIK

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: