Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Ludwik Stomma (Polityka): Oczywiście, i na to się nasze władze chętnie powołują, na paranazistowskie organizacje i manifestacje można natrafić w wielu krajach europejskich. Rzecz w tym, że spotykają się one za stanowczym oporem. I nie chodzi tylko o delegalizacje faszystowskich partyjek, karanie szowinistycznych wypowiedzi, udaremnianie zbiegowisk… Nie to jest może najważniejsze.

 

Nieskończenie ważniejsze jest to, czego właśnie w Rzeczpospolitej brakuje. Owszem, władze mają psi obowiązek wywiązywać się ze swoich prawnych i konstytucyjnych zadań, owszem, winien wypowiedzieć się Kościół, najważniejsze jednak pozostanie potępienie społeczne. Osobnicy pokroju Jacka Międlara, Piotra Rybaka, Roberta Winnickiego i wszyscy podzielający ich poglądy, bez względu na rozgłos nazwiska i zajmowane fotele, muszą odczuć wokół siebie pogardę i wstręt. Wiele jest tego w Europie przykładów. Sławny ongiś we Francji i przekładany na wiele języków filozof Roger Garaudy zaczął pewnego dnia głosić hasła negacjonistyczne i antysemickie. Nikt z nim nawet nie polemizował. Do wydanej przez faszystowskie kanapowe wydawnictwo Tougui dołączył list, w którym skarży się płaczliwie: „Od trzech lat jestem obiektem bojkotu, a moje wypowiedzi spotykają się z całkowitym milczeniem”. Innymi słowy Roger Garaudy zniknął z powierzchni społecznej. I tak powinno być.

Niech policja robi swoje, normalni ludzie odwracają się plecami, a środki masowego przekazu informują tylko, że tego i tego dnia zatrzymano tylu i tylu chuliganów, a nie cytują słów jakiegoś Winnickiego, nawet by dać wyraz oburzeniu. Nie na tym polega informacja! Jest to przecież, wbrew wykrzykiwanym sloganom, bezideowa zgraja żądnych tylko rozróby, rozgłosu właśnie i ewentualnie pieszczot ministra Błaszczaka. Odbierzmy im to, a bańka mydlana pęknie, zostawiając tylko mokrą plamę na jezdni nie większą od plwociny.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\naziści marsze.jpg

„Sztuczne fiołki”

* * *

Wojciech Tochman (Duży Format) przypomina dwa zdarzenia.

W kościele, gdzie zebrali się nasi faszyści, pani Gabriela Lazarek podczas kazania w milczeniu rozwinęła transparent ze słowami Jana Pawła II: Rasizm to grzech, który stanowi wielką obrazę Boga.

Rzucili się na nią, m.in. członkowie stowarzyszenia Rycerze Chrystusa Króla, popychali, kopali, rzucali obelgi i wywlekli za ubranie z Kościoła. Nikt nie stanął w jej obronie. Ksiądz nie przerwał kazania.

Drugie zdarzenie to wpisy na Facebooku dotyczące papieża Franciszka i jego słów wzywających katolików do pomocy uchodźcom. Tochman wybrał te wpisy gdzie autorzy podpisali się imieniem i nazwiskiem.

– Je..ć tego belzebuba!

– Ten pseudo papież jest skończony.

– Możemy być bestiami ale tych zboczeńców u nas nie chcemy.

– Franciszek to błazen.

– franek to dla mnie wcielenie antychrysta! papież który każe przyjmować i TOLEROWAĆ zło sam jest ucieleśnieniem zła!

– srać na starego pedała, niech go czarne ru….ą tak jak lubi.

– Zabić gada!

* * *

Jest parę wynalazków na świecie, które w niektórych krajach już się przyjęły, ale u nas to wciąż nowinki i nie wiadomo czy uda się je wdrożyć. Na przykład równe chodniki. Jak to udało się wykonać na Zachodzie?

 

Innym wynalazkiem, który się u nas jakoś nie przyjął, jest telefon.

Do mieszkania prof. Pawła Machcewicza, do niedawna dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, zapukali funkcjonariusze CBA. Pan Machcewicz był akurat za granicą, więc wypytywali syna od jak dawna tam przebywa i kiedy wraca. Powiedzieli synowi że „byli w pobliżu i wpadli przy okazji”. Poprosili żeby pan Machcewicz skontaktował się z nimi kiedy wróci. Teraz pojawiła się informacja CBA:

„Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pisemnie zleciła funkcjonariuszom CBA z Delegatury w Gdańsku ustalenie, czy przebywa on pod warszawskim adresem, pod który kierowane były niepodjęte wezwania oraz doręczenie Panu Machcewiczowi wezwania do stawienia się do Prokuratury w charakterze świadka”.

A pomyśleć, że gdyby prokuratura miała telefon i dowiedziała się jaki jest numer telefonu pana Machcewicza to by nie musiała fatygować CBA.

* * *

Prokuratura przedłuża o trzy miesiące śledztwo dotyczące podpalenia budki wartowniczej pod rosyjską ambasadą w 2013 r.

 

Niezbędne jest przeprowadzenie szeregu dalszych czynności, dlatego potrzebujemy więcej czasu – powiedziała szefowa Prokuratury Okręgowej w Suwałkach.

Tu chodzi o jedną budkę, a nas denerwuje dlaczego Rosja jeszcze nie oddała wraku samolotu.

Ciekawe dlaczego sprawą zajmuje się prokuratura w Suwałkach. Z daleka lepiej widać?

* * *

To przedziwna sprawa, choć tragiczna. Starsze małżeństwo popłynęło jachtem dookoła świata. W pewnym momencie mężczyzna wypadł za burtę na oceanie. Wołał do żony żeby zawróciła, ale ona nie umie prowadzić jachtu. Po chwili wyrzuciła mu koło ratunkowe, ale nie wie czy je uchwycił. Z córkami skontaktowała się po dwóch dniach i rozmawiała przez 15 sekund. Córki w końcu dodzwoniły się do matki przez telefon satelitarny. Zorientowały się, że ojciec wypadł kilka dni wcześniej za burtę, ale nie dopytywały żeby matki nie denerwować.

 

Głupota tych ludzi jest porażająca. Płyną dookoła świata, a tylko jedna osoba umie prowadzić jacht. Nie myślą o możliwości choroby, wypadku. Wypadnięcia z jachtu w ogóle nie brali pod uwagę. Jakoś nie mieści się to w głowie.

* * *

Mamy państwo policyjne (Karol Modzelewski uważa ten termin za trafniejszy od „rządów autorytarnych”).

 

Robi się coraz ciaśniej na duchu. Mnożą się służby, które mogą nas inwigilować, wejść do domu i sobie tam grzebać, oskarżyć o cokolwiek, a potem odpowiednio osądzić. Oczywiście to wszystko dzieje się dla naszego dobra, żeby nas uchronić od złego. Przeszłość wydaje się jaśniejsza, choć przecież usiłowania żeby nam urządzać życie zamiast zarządzać krajem istnieją od dawna.

W książce Josepha Hellera „Bóg wie” narrator (król Dawid) opisuje czasy gdy był jeszcze watażką, wałęsającym się z bandą zbrojnych. Pewnego razu przybył on do pewnej okolicy i oznajmił mieszkańcom, że za godziwą zapłatą podejmie się chronić ich przed różnymi rabusiami i nieuczciwymi ludźmi. – „Ale u nas nie ma takich ludzi!” zawołali mieszkańcy. – „Teraz już są” odparł Dawid.

* * *

Komentatorzy ponuro oceniają naszą sytuację. Gospodarka się kręci, ale wkrótce przyjdzie duża inflacja i zeżre obecne profity. Prawica ma tylko jeden program: wziąć wszystkich za mordę; i to się musi skończyć źle. Wredna zmiana właściwie tylko zarządza i psuje większość zarządzanych dziedzin, a ciemnota opanowuje coraz więcej obszarów życia. PiS i opozycja kłócą się, wymyślając sobie od komunistów. Co robić żeby to odmienić?

Widzę światło w tym tunelu!

Trzeba zebrać co zostało światłych komunistów i oddać im władzę.

Od razu będzie jasne kto i co ma robić. Komuniści wezmą się za gospodarkę, wzorując się na chińskich towarzyszach. Jednocześnie wdrożą hasła sprawiedliwości społecznej i dowartościują ludzi pracy. Lewica będzie mogła naprawić wszystkie błędy jakie popełniała.

Prawica nareszcie będzie miała jakiś cel – jedyny jaki jej zawsze przyświecał: obalić komunę. Przestaną się między sobą kłócić i obrzucać epitetami takimi jak „komunista”, „lewak”, „bolszewik”.

Wreszcie ci, którzy jakoś nie mieli czasu za PRL-u, teraz będą mogli się wykazać dzielnością i niezłomnością. Wybudujemy specjalne płoty, przez które w razie czego da się łatwo przeskoczyć.

Zrobi się „opcję Zero”. Majątki Kościoła wracają do państwa. To samo z różnymi pałacami i domami odbudowanymi po wojnie, które teraz otrzymywali za friko lewi potomkowie właścicieli. Religia wraca do kościołów i wszyscy księża też. Zabierze się z Sejmu podstępnie zawieszony tam krucyfiks (swoją drogą, jakoś nasi prawicowi misjonarze polityczni nie ośmielili się zawiesić go w Brukseli, choć ta pogańska Europa podobno potrzebuje takich symboli).

Dla zagranicy będziemy ciekawym partnerem i wiele rządów będzie o nas zabiegać.

To uczciwa propozycja.

I politycy i naród zdobyli wiele doświadczenia i teraz naród będzie mógł wybrać. W 1989 roku liczył na socjalizm z ludzką twarzą plus sympatyczny kapitalizm, ale okazało się że głosował na coś zupełnie innego. Jeśli tym razem źle wybierze, sam będzie sobie winien.

Role będą jasno rozdzielone, każdy będzie wiedział gdzie jego wróg, a gdzie przyjaciel.

Ja stawiam tylko jeden warunek: nie przyjmować do PZPR byłych towarzyszy, którzy opluwali socjalistyczną ojczyznę i tłumaczyli jak podstępnie walczyli z reżymem. No, chyba że zapłacą zaległe składki.

Czy ktoś z Państwa zna może jakichś światłych komunistów?

Znalezione obrazy dla zapytania pzpr

* * *

Musi być przyjemnie zachowywać się po chamsku, mając pewność, że koledzy posłowie nie dopuszczą do uchylenia immunitetu.

 

Posłom PiS pozazdrościł Paweł Kukiz. Już jakiś czas temu pokazał klasę kiedy na Facebooku przekręcał nazwisko dziennikarki tak aby kojarzyło się z wulgarnym określeniem kobiecych narządów płciowych. Sugerował też, że inna z pań pragnie być ofiarą zbiorowego molestowania seksualnego.

Teraz działaczka partii Razem – Justyna Samolińska opisała jak czołowy działacz Kukiz’15 Marek Jakubiak proponował jej kiedyś wspólne pójście do toalety. Ten zaprzeczył i powiedział, że skieruje sprawę do sądu. Kukiz poparł kolegę pisząc:

Pani Samolińska… Ja rozumiem, że Wy, prawdziwi komuniści, macie dziś problem ze zbokami na lewicy (Jakub Dymek z „Krytyki Politycznej” i Wybieralski z Agory) ale – bez przesady. Z całym szacunkiem, ale w życiu nie uwierzę, że Jakubiak Panią molestował. To, co wypisuje Pani to albo objaw jakiejś obsesji albo ogromnej potrzeby zaistnienia.

– po czym zamieścił jej zdjęcie i zasugerował, że uroda pani Samolińskiej nie zachęca do takich czynów, o jakie oskarżyła Jakubiaka.

Wywołało to falę hejtu wobec Samolińskiej na Facebooku.

W jej obronie stanął Adrian Zandberg pisząc:

Nie mam słów na chamstwo @pkukiz. Zachował się jak podpity chamuś spod monopolowego. Zamiast porozmawiać z kolegą o jego niestosownych słowach, Kukiz zachęcił swoich fanów do seksistowskiego hejtu na kobietę, którą te słowa dotknęły. Współczuję kobietom, z którymi styka się ten buc.

Kukiz poczuł się dotknięty słowami „podpity chamuś spod monopolowego” i chce iść do sądu.

Może udałoby się załagodzić sprawę gdyby Zandberg wycofał się z określenia „podpity”?

* * *

Pani prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf rozczarowała mnie. Myślałem, że sędzia o takim stażu potrafi wszystko uzasadnić, a pani Gersdorf kręci jak uczennica przyłapana na ściąganiu.

 

Najpierw wzięła udział w uroczystości w pałacu prezydenckim – przysiędze nowego sędziego-dublera w Trybunale Konstytucyjnym. Tłumaczyła potem, że ot tak wpadła do pałacu, bo miała nadzieję porozmawiać z prezydentem (ona też nie słyszała o wynalazku telefonu?), a że była uroczystość, no to nie wypadało wyjść.

Potem wystąpiła z projektem zmian w sądownictwie, które miały „wyjść naprzeciw stronie rządowej” i zaproponowała m.in. żeby Kościół wystawiał swoich kandydatów tam gdzie przedtem robiło to środowisko sędziowskie.

Teraz, kiedy zarzucono pani Gersdorf, że brała udział w demonstracji przed Sądem Najwyższym (a jako sędzia powinna być neutralna), bo widziano ją tam ze świeczką, powiedziała:

– Oczywiście byłam pod SN, kiedy odbyła się ta demonstracja; miałam świecę, bo wszyscy mieli. Nie chodziłam ze świeczkami, poszłam tam podziękować, a że dostałam od organizatorów świeczkę, to ją wzięłam; było ciemno.

Przypomina się historyjka z przed paru lat, o pewnym prałacie który uwodził młodych chłopców:

Był sobie bardzo dobry prałat, człowiek bardzo wielkiej wiary i dobrego serca. Nie uciekały przed nim zwierzęta, karmił biedaków, nocował bezdomnych. Któregoś wieczora wracał po mszy na plebanię i nagle usłyszał ciche wołanie: ,,Księże prałacie! Księże prałacie!”. Odwrócił się, ale nic nie zobaczył. Po chwili wołanie powtórzyło się. Rozejrzał się uważnie i w szarówce wieczoru dostrzegł siedzącą na kamieniu żabę. Podszedł i schylił się nad ledwo żywym zwierzątkiem, a ono wyjąkało: ,,Weź mnie ze sobą, jestem zaklęta przez złą wiedźmę. Zanieś mnie na plebanię, nakarm, daj pić, przytul i pocałuj, a zdejmiesz ze mnie zły czar”.
Prałat niewiele myśląc, zabrał żabkę, nakarmił, napoił, przytulił i pocałował, a nawet położył w swoim łóżku, na swojej poduszeczce. Następnego dnia rano obudził się, patrzy, a obok niego leży piękny 16-letni ministrant…

– I taka właśnie jest nasza linia obrony, wysoki sądzie…

PIRS

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: