Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Żeby  choć rzucić okiem na  jedno z  najbardziej zamkniętych, a  przez to  najbardziej tajemniczych państw na  świecie, turyści przyjeżdżają do Dandong. Miasto leżące w północno-wschodniej części Chin oferuje wspaniałe widoki na Koreę Północną leżącą po  drugiej stronie rzeki Yalu. Korzystając z lornetki – można zlokalizować nawet tamtejszą bazę sił powietrznych albo – co bardziej ryzykowne – udać się w podróż łodzią niemal pod samą granicę kraju Kimów, skąd widać północnokoreańskich żołnierzy oraz rolników podążających na swoje pola.

Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że Koreańczycy z Północy niespecjalnie lubią być traktowani jak zwierzęta w  zoo, więc zdarza się, że  rzucają z brzegu kamieniami w podpływające zbyt blisko łodzie. Granica dzieląca te dwa światy objawia się w  całej pełni po  zapadnięciu zmierzchu.

Chińska strona rzeki rozbłyskuje wtedy tysiącem świateł, ta  z  naprzeciwka pozostaje ciemna i  cicha. Poza turystami do  Dandong przybywają tłumnie biznesmeni, atrakcją są  oczywiście ci z Korei Północnej. Niestety, nawiązanie kontaktu z  nimi jest wyjątkowo trudnym zadaniem.

Na  każde, nawet najbardziej niewinne pytanie, mają jedną odpowiedź: – Nie rozumiem. Tylko czy są  to  naprawdę przedsiębiorcy? Jeśli spotkasz ich w hotelu Life’s Business, możesz mieć co do tego poważne wątpliwości. Niby wszystko tu wygląda normalnie, a nawet luksusowo.

Imponujące dwadzieścia pięter, recepcja wyłożona marmurami, w której rozchodzi się przyjemny zapach wanilii i oszałamiające widoki na rzekę. Mimo że hotel ma znakomite recenzje na portalach turystycznych, to wtajemniczeni wiedzą swoje –  tu  stacjonują agenci północnokoreańskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Ich zadaniem jest urządzanie polowań na uciekinierów z komunistycznego raju.

Przedstawiają się jako handlowcy, śledzą i podsłuchują koreańskich turystów, co do których istnieją podejrzenia, że  nie zamierzają wracać do  ojczyzny. Jeśli przypuszczenia się potwierdzą, wydają zlecenie specjalnym oddziałom do  spraw uprowadzeń, a  one rozpoczynają operację.

Obrońcy praw człowieka mówią, że  Chiny (główny sojusznik i  partner handlowy Korei Północnej), nie tylko przymykają oko na  ten proceder, ale same są bardzo zaangażowane w łapanie zbiegów. Od  lipca tego roku co najmniej 41 Koreańczyków zostało przez nich zatrzymanych i  wróciło do  miejsca tortur i  prześladowań, twierdzi Human Rights Watch.

(EW) "Angora" nr 43/2017 Na podst.: The Guardian, CNN, Daily NK

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: