Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Piętnastu Kuwejtczyków, któ- rzy będą studiować w  Akademii Marynarki Wojennej w  Gdyni, ma  zamieszkać u  polskich rodzin. Za  comiesięczne utrzymanie obcokrajowca rodziny mają otrzymywać 2 tys. euro. Muszą jednak spełnić określone warunki. Podstawowy to taki, że student ma  być traktowany jak członek rodziny, a nie jak gość hotelowy. W  Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni kształci się obecnie blisko 3 tys. studentów. Prawie połowa to kobiety, przy czym 20 procent pań uczy się na kierunkach wojskowych. Nie brakuje też cudzoziemców.

W tej chwili jest ich już 105, wszyscy pochodzą z  Bliskiego Wschodu: 20 Katarczyków – kilka dni temu przyleciała właśnie kolejna – 10-osobowa – grupa, 15 z Arabii Saudyjskiej, pozostali przyjechali z Kuwejtu. Większość z nich to zawodowi żołnierze. Kształcą się głównie na kierunku nawigacyjnym.

– Tu chodzi jednak o nową grupę 15 osób, która dopiero do nas przyjedzie – mówi kmdr por. Wojciech Mundt, rzecznik prasowy Akademii Marynarki Wojennej im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni. –  Będą studiować na  kierunku mechanika i budowa maszyn. Kuwejtczycy chcą, aby przez rok uczyli się języka polskiego. Ale bardzo praktycznie. To będzie taki rok zerowy. I dopiero potem trafią na właściwe studia.

 

Informacja o  poszukiwaniu dla studentów z  Kuwejtu rodzin, które za 2 tys. euro miesięcznie przyjmą ich pod swój dach, przeszła wszelkie oczekiwania. Wywołała nie tylko ogromne zainteresowanie, ale i  zamieszanie. Wszak do  tej pory nie było takiej sytuacji.

Przybysze z innych krajów mieszkali i mieszkają, podobnie jak Polacy, w akademikach. Ostatnia propozycja Kuwejtu jest więc czymś zupełnie nowym. – Nie interesują nas wolne pokoje lub mieszkania pod wynajem – stwierdza kmdr por. Mundt.

– Ta grupa ma trafić do polskich domów. Student z Kuwejtu będzie mieszkać z polską rodziną pod jednym dachem przez cały okres umowy, czyli przez jeden rok akademicki. I takich rodzin, które spełnią określone warunki, poszukujemy.

Rzecznik AMW dodaje, że ma w tej sprawie kilkadziesiąt telefonów dziennie. I  to  nie tylko od  dziennikarzy. – Trudno nam funkcjonować, a przecież życie akademickie normalnie się toczy. To nie jest najważniejsza rzecz dla uczelni.

Musimy robić swoje, mamy wiele zadań. Kilka dni temu na  uczelnianego maila wpłynęło aż 350 zgłoszeń. – Na początku musieliśmy specjalnie oddelegować do tego pracownika. Ale teraz już nie jesteśmy w stanie tego ogarnąć. Nie mamy ludzi. Dlatego szukamy firmy zewnętrznej, która się tym zajmie. Ogłosiliśmy przetarg.

Wszystko musi odbyć się transparentnie i zgodnie z procedurami.

Jakie warunki trzeba zapewnić, aby móc przyjąć pod dach kuwejckiego studenta i co miesiąc inkasować 2 tys. euro? Przede wszystkim potrzebny jest umeblowany pokój o powierzchni co najmniej 12 metrów kwadratowych.

Koniecznie z oknem. A także swobodny dostęp do przestrzeni wspólnej, czyli do  łazienki, toalety, kuchni czy największego pokoju z telewizorem.

Kuwejtczyków interesuje również, czy gospodarze mieli np. już kiedyś styczność z kulturą arabską. Prowadzona przez rodzinę kuchnia nie może zawierać wieprzowiny i alkoholu. Gość znad Zatoki Perskiej ma mieć także przez pięć dni w tygodniu możliwość modlitwy podczas ramadanu. Studentowi należy zapewnić również rozrywki.

Przynajmniej raz w miesiącu trzeba wyjść z nim do kina, teatru, na mecz, spacer, do restauracji, kawiarni. Dobrze byłoby, gdyby mógł poznać Gdynię, a  także Gdańsk i  Sopot, ciekawe miejsca i ich historię.

Ma być pełnoprawnym członkiem rodziny, a zatem można mu także przydzielać jakieś obowiązki. Oczywiście w granicach rozsądku.

 

Opinie wśród niektórych mieszkańców Gdyni w tej sprawie są różne. Jedni uważają, że to dobry pomysł. Daje bowiem możliwość integracji i pozwala na poznawanie obcej kultury. Inni twierdzą, że  to  sprzedawanie się, obłuda, bo niby jesteśmy przeciwni uchodźcom, nie chcemy ich nad Wisłą, ale już za kasę zrobimy wszystko.

Zdaniem jednego z byłych dowódców MW i wykładowcy w AMW, przyjmowanie studentów do rodzin praktykowane jest już od lat na Zachodzie.

– Nasi ludzie, którzy jeździli na kursy językowe do  Anglii, też trafiali do rodzin. My kiedyś przyjmowaliśmy Libijczyków, Wietnamczyków, którzy zachowywali się strasznie. I niektórzy też mieszkali u ludzi.

W mojej klatce był Libijczyk, który jeździł luksusowym autem, a ja szedłem na kolejkę. To jest inna mentalność. Dlatego nie wiem, czy to jest dobre dla uczelni.

Mój rozmówca jest przekonany, że jeśli 15 Kuwejtczyków zasmakuje życia u rodzin, to nie będą chcieli potem iść do akademika. – Wojsko to wojsko. Powinni być w koszarach, podlegać rygorom.

Jestem za przyjmowaniem uchodźców, po ich weryfikacji. Ale w tym przypadku to inna sprawa. Transakcja handlowa. Nie czynimy nic dobrego, tylko kupujemy sumienia.

Tomasz Miegoń, publicysta morski, dyr. Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, uważa pomysł ambasady Kuwejtu za rewelacyjny, bo promuje polską kulturę i obyczaje.

– A Kuwejtczycy, którzy tu przyjeżdżają, to elita, paru synów szejków. Jeśli dobrze będą się tu czuli, czegoś się nauczą, zarówno zawodowo, jak i  prywatnie, to później, po latach będą należeli do elit rządzących w najważniejszych i najbogatszych krajach świata. I pewnie tu wrócą. To świetna sprawa. Dla Polski to doskonała inwestycja.

TOMASZ GAWIŃSKI "Angora" nr 46/2017 

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: