Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Przemoc, kradzieże, nieprzyjemna atmosfera na największych niemieckich dworcach powodują, że pasażerowie nie czują się bezpiecznie. Brakuje służb porządkowych i policji, która – jak podaje „Der Spiegel” – działa na granicy swych możliwości. Niemiecka policja opublikowała statystyki przestępczości dotyczące największych dworców kolejowych: Hamburga, Frankfurtu nad Menem, Monachium, Kolonii, Stuttgartu, Berlina Głównego, Hanoweru, Düsseldorfu, Berlina-Friedrichstraße i Berlina-Ostkreuz.

Statystyki odnoszą się do ostatnich pięciu lat i pokazują, że w porównaniu z 2011 rokiem na każdym z tych dworców nastąpił drastyczny wzrost przestępczości. Wyraźnie to widać na przykładzie Stuttgartu.

W 2011 r. formacja Policji Federalnej, która odpowiada za bezpieczeństwo na kolei, zarejestrowała tam 1580 czynów karalnych. W 2016 odnotowano natomiast 3060 przestępstw. Prawie dwa razy tyle.

Bardzo złą sławą cieszy się Dworzec Główny w Hamburgu, przez który przewija się najwięcej pasażerów w Niemczech. Liczba czynów karalnych wzrosła tu z 2922 w 2011 roku do 3846 w 2016 roku.

Dworzec Główny we Frankfurcie nad Menem został określony przez „FAZ” jako „brama do piekieł”. Pasażerowie skarżą się przede wszystkim na narkomanów w budynku i jego okolicy.

Liczba przestępstw związanych z narkotykami wzrosła tu o 235 procent. Całkowita liczba zgłoszonych przestępstw wzrosła o 67 procent, a liczba napadów, podczas których doszło do poważnego uszkodzenia ciała, zwiększyła się o 73,3 procent.

Na dworcu Berlin-Ostkreuz policja zanotowała największą liczbę kradzieży kieszonkowych. Liczba tych przestępstw wzrosła w ostatnich latach aż czterokrotnie.

– Na niektórych dworcach osiągnięto taki stan, że pasażerowie nie czują się tam bezpiecznie – ostrzega Ernst Walter, przewodniczący Związku Zawodowych Policjantów (GDP).

 

Do  tego dochodzi jeszcze nieprzyjemna atmosfera panująca na większości dworców. W Monachium pasażerowie zdążający do  pociągu muszą się przedzierać przez hordy pijanych mężczyzn.

Na dużych dworcach kolejowych brakuje policji i służb porządkowych. Jak podaje „Der Spiegel”: rząd Merkel zredukował liczbę personelu, przerzucając funkcjonariuszy na lotniska i do zabezpieczenia granic.

– To się teraz na nas mści – powiedział Jörg Radek, członek GDP. – Obecnie na dworcach pracuje 5 tys. policjantów, brakuje nam co najmniej 2350 funkcjonariuszy. Koledzy pracują na granicy swoich możliwości.

Problem przestępczości na dworcach dostrzega MSW, które planuje zatrudnienie 6800 dodatkowych funkcjonariuszy. Jak podała rzeczniczka ministerstwa, pierwsi funkcjonariusze trafią do służby dopiero w 2019 roku. Według ministerstwa w  opanowaniu sytuacji na dworcach ma pomóc rozbudowana sieć monitoringu.

Innego zdania są policjanci, którzy twierdzą, że żaden monitoring nie zastąpi odstraszającej obecności policji.

Jak powiedział Jörg Radek: – Ludzie nie chcą tolerować bezprawia, także na dworcach! Niemiecka kolej chce zatrudnić dodatkowo 500 pracowników służb porządkowych. Natomiast niemieckie Stowarzyszenie Praw Pasażerów Pro Bahn żąda, by z dworców zniknęły sex shopy oraz restauracje dla palących, a pojawiły się drogerie lub dobre restauracje, co pozwoli przyciągnąć inną klientelę.

(LS) "Angora" nr 42/2017  Na podst:. SpiegelOnline i gdpbundespolizei.de

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: