Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.

Pomóż pomagać

                                                                                                     Zasady działania zbiórki

 

1. 17 lat walki o zdrowie i życie                  

 

A A A

W tych dniach w sądzie zostanie złożony wniosek o rejestrację Śląskiej Partii Regionalnej, której głównym celem będzie walka o autonomię Górnego Śląska. Gdy tylko upadł PRL, na Górnym Śląsku zaczęła się organizować mniejszość niemiecka. 12 listopada 1989  r., odbyła się w Krzyżowej tzw. msza pojednania, w której wzięli udział kanclerz Helmut Kohl i premier Tadeusz Mazowiecki. Mieszkańcy Jemielnicy (w  powiecie strzeleckim) przyjechali wówczas do  Krzyżowej z  wymownym transparentem: „Helmut, ty jesteś także naszym kanclerzem”.

W 1990 roku powstało Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców na Śląsku Opolskim. Na Opolszczyźnie szybko pojawiły się dwujęzyczne napisy, niemieckie szkoły, pomniki niemieckich żołnierzy z pierwszej i drugiej wojny światowej.

Ponieważ mniejszości nie obowiązywał próg wyborczy, ich przedstawiciele znaleźli się w polskim Sejmie. Mimo takich przywilejów bezpardonowe wypowiedzi niektórych liderów mniejszości budziły kontrowersje nawet w Berlinie.

Jednak szybko okazało się, że  prawdziwym „problemem” polskiego rządu są Ślązacy, a nie mniejszość niemiecka. W 1990 roku utworzono stowarzyszenie Ruch Autonomii Śląska, które jednak w pierwszych latach swojego istnienia nie wykazywało się zbytnią aktywnością.

Wszystko zmieniło się, gdy w 2003 roku przewodniczącym został Jerzy Gorzelik, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, historyk sztuki, który publicznie oświadczył:

– Państwo, które ingeruje w kwestie tożsamości, nie pozwalając, żeby człowiek mógł czuć się tym, kim się czuje, i od lat odmawia rejestracji Związku Ludności Narodowości Śląskiej, nie zasługuje na zaufanie. Dzięki takim wypowiedziom RAŚ stał się obecny w mediach.

Organizował marsze, manifestacje, akcje. To przyniosło efekty. W 2006 roku w wyborach do sejmiku województwa śląskiego uzyskał 4,35  proc. głosów, cztery lata później już 8,49, w  2014 –  7,20, co  przełożyło się na 4 mandaty w liczącej 45 osób radzie.

Teraz RAŚ idzie krok dalej i zakłada Śląską Partię Regionalną, co bardzo zaniepokoiło rząd PiS-u.

– Wydarzenia w Katalonii stanowią pewną przestrogę dla Polski, ponieważ w naszym kraju funkcjonuje pewne stowarzyszenie, które również ma „autonomię” w nazwie, a poprzedni rząd (koalicja PO-PSL) dopuścił to ugrupowanie do rządów w jednym z polskich województw” – stwierdził w I Programie Polskiego Radia Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Nie mówcie tego Angeli Merkel

Rozmowa z dr. JERZYM GORZELIKIEM, przewodniczącym Ruchu Autonomii Śląska

 – RAŚ jest stowarzyszeniem, a teraz tworzycie partię polityczną. W jakim celu?

– Śląska Partia Regionalna to pomysł dwóch środowisk: RAŚ-u  i  Związku Górnośląskiego. Do tego projektu dołączą także organizacje, z którymi współpracujemy od lat. Partia ma skonsolidować regionalne, górnośląskie siły w ramach jednego politycznego ugrupowania.

Wbrew temu, co sugerowały niektóre media, dopiero w najbliższych dniach, być może nawet w nadchodzącym tygodniu, złożymy nasz wniosek (partię zgłasza się do ewidencji partii politycznych prowadzoną przez VII Wydział Cywilny Rejestrowy Sądu Okręgowego w Warszawie – przyp. autora).

– Przewiduje pan jakieś problemy z zalegalizowaniem ŚPR?

– Myślę, że mogą się pojawić jakieś polityczne naciski, ale jestem dobrej myśli.

–  Głównym celem nowego ugrupowania będzie oczywiście autonomia Śląska?

– To jest jednym z jej statutowych celów, ale nie będziemy też zapominać o bieżącej polityce.

– Słowo „regionalna” sugeruje, że nie zamierzacie działać w całym kraju.

– Zamierzamy działać na historycznym Górnym Śląsku, czyli także w  województwie opolskim. Mamy nadzieję, że nasz przykład może zachęcić mieszkańców innych regionów Polski do tworzenia własnych ugrupowań, zwłaszcza że mamy do czynienia z coraz silniejszą presją centralnych władz do ograniczenia lokalnej samorządności.

– W sejmiku województwa śląskiego RAŚ przez lata był koalicjantem Platformy Obywatelskiej, ale rządy Donalda Tuska i Ewy Kopacz unikały podejmowania dyskusji o autonomii.

–  Z  PO byliśmy w  koalicji już w  poprzedniej kadencji, ale nie układała się ona najlepiej, gdyż marszałek województwa Mirosław Sekuła realizował polecenia płynące z Warszawy; nie tyle od premiera Tuska co od prezydenta Komorowskiego, który był nam niechętny.

Teraz jesteśmy w koalicji nie tylko z Platformą, ale także z PSL-em i SLD, ale jak wiadomo, dziś w Polsce rządzi PiS, który dąży do maksymalnej koncentracji władzy i jest przeciwny naszym planom autonomii Śląska.

–  Dążycie do  autonomii, ale gdybyście ją  zyskali, to  jaką można mieć pewność, że za 10 – 20 lat nie zechcecie oderwać się od Polski?

– Większość regionów autonomicznych w Europie nie ma takich ambicji. Dlatego nie sądzę, żeby po ewentualnym uzyskaniu autonomii wśród Ślązaków pojawiły się takie aspiracje, tym bardziej że względy pragmatyczne przemawiają za pozostaniem w granicach Polski.

– Czy to, co teraz dzieje się w Katalonii, przyśpieszyło wasze plany związane z rejestracją ŚPR?

– Raczej skłoniło nas do większej aktywności medialnej. Myślę, że w dłuższej perspektywie sytuacja w Katalonii przyniesie nam korzyści. Można różnie oceniać niepodległościowe dążenia Katalończyków i sam pomysł referendum, które było niezgodne z  hiszpańską konstytucją, ale moim zdaniem większa odpowiedzialność za ten kryzys spada na rząd w Madrycie.

Hiszpania odmówiła dialogu z Katalończykami, którzy chcieli mieć tak szeroką autonomię jak Kraj Basków i Nawarra. Proszę zauważyć, że w Kraju Basków, gdzie jeszcze nie tak dawno dochodziło do zamachów terrorystycznych, w tym roku nastąpiło ostateczne rozbrojenie ETA, gdyż przyznanie szerokich uprawnień osłabiło dążenia separatystyczne.

– Premier Szydło poparła rząd w Madrycie, co chyba pana nie zdziwiło.

– I trudno się dziwić, gdyż widzę tu pewne podobieństwa. Obecny rząd hiszpański wykazuje myślenie postfrankistowskie, a rząd PiS-u – postpeerelowskie. Obie postawy polegają na tym, żeby nie negocjować i występować z pozycji siły.

–  Mimo wszystko nie odważyłbym się porównać generała Franco do  Władysława Gomułki. Wróćmy do naszych polskich spraw. Gdyby kiedyś mogło dojść do referendum, to – pana zdaniem – jak wielu mieszkańców Górnego Śląska opowiedziałoby się za autonomią?

– Gdyby referendum zostało poprzedzone normalną kampanią, w  której obie strony miałyby równy dostęp do środków masowego przekazu, to sądzę, że zwolennicy autonomii by wygrali, gdyż my odwołujemy się do merytorycznych argumentów, a nasi przeciwnicy do emocji.

Nie ma wątpliwości, że mając autonomię, mieszkańcy Śląska żyliby lepiej niż dziś.

– Przygotowaliście Statut Organiczny Ślą- skiego Województwa Autonomicznego, który idzie dalej niż autonomia w II RP.

– I tak, i nie. W okresie międzywojennym władze wojewódzkie mogły zamknąć regionalnie rynek pracy. Dziś byłoby to sprzeczne z prawem unijnym. Przed wojną tzw. ustawa celibatowa zakazywała nauczycielkom wychodzenia za mąż.

Dziś brzmi to jak żart (29 marca 1926 roku Sejm Śląski przyjął ustawę w sprawie rozwiązania stosunku pracy z nauczycielkami, które zawarły związek małżeński, uniemożliwiając pracę mężatkom – przyp. autora). Po zamachu majowym rola Sejmu Śląskiego była jednak bardzo marginalizowana.

– Chcecie mieć śląski Sejm, Senat, własny rząd, skarb, straż (lokalną policję), sąd administracyjny, Śląskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, Śląską Radę Komunikowania Masowego, co przypomina mi PiS-owską Radę Mediów Narodowych. Czy to jest jeszcze autonomia, czy już niepodległe państwo?

– Sprawy polityki zagranicznej, obronności, wymiaru sprawiedliwości oraz infrastrukturę o zasięgu ogólnopaństwowym chcielibyśmy pozostawić władzy centralnej.

Naszym celem byłby jednak o wiele bardziej sprawiedliwy podział naszych wspólnych publicznych pieniędzy. Dziś samorządy mają udziały w podatkach CIT i PIT, gdy tymczasem 40 proc. wpływów podatkowych do budżetu pochodzi z VAT, a 30 – z akcyz, w których nie mamy żadnego udziału.

W Hiszpanii aż 40 proc. podatku VAT pozostaje w regionach i wspólnotach lokalnych. W Niemczech około jednej trzeciej. Proponujemy też, żeby regiony bogatsze łożyły na uboższe.

– Powiaty, które dziś płacą tzw. janosikowe, czyli podatek solidarnościowy, w tym Bielsko-Biała, Gliwice, Jastrzębie-Zdrój, Jaworzno, Katowice, Mikołów, Opole, Pszczyna, Ruda Śląska, Rybnik czy Tychy, uważają to za jawną niesprawiedliwość, więc nie bardzo wierzę w pańskie deklaracje.

– Nasz projekt jest bardzo czytelny. Te pieniądze byłyby przeznaczone tylko na inwestycje w uboższych regionach. W jakimś stopniu można by to porównać z funduszami strukturalnymi w Unii Europejskiej.

– Niektórzy politycy prawicy twierdzą, że RAŚ to zakamuflowana organizacja proniemiecka.

– Przez lata raczej rywalizowaliśmy z mniejszością niemiecką, niż z nią współpracowaliśmy, gdyż mamy inny pomysł na rozwój naszego regionu. Szczególnie widoczne było to w województwie opolskim.

Jednak teraz, ponieważ władze w Warszawie są niechętne wszelkim grupom wykazującym jakąkolwiek odrębność, pewnie się do siebie zbliżymy, nawiązując bliższą współpracę. Gdy ktoś z prawicy co jakiś czas oskarża nas, że chcemy przyłączyć Śląsk do Niemiec, to zazwyczaj odpowiadam mu: tylko proszę tego nie mówić Angeli Merkel, bo gdy pani kanclerz w to uwierzy, to umrze na serce.

Zjednoczenie Niemiec pochłonęło do tej pory (a to jeszcze nie koniec) około 2 bilionów euro. Przejęcie zdewastowanego Górnego Śląska zapewne kosztowałoby niemieckiego podatnika zbliżoną kwotę.

– W 1919 roku brytyjski premier David Lloyd George miał porównać przyznanie Polsce części Śląska do podarowania małpie zegarka, choć niektóre źródła uważają, że te słowa dotyczyły Gdańska. Przed laty w wywiadzie dla ANGORY poszedł pan dalej, stwierdzając, że małpa ten zegarek popsuła. Teraz też pan tak uważa?

– Nie zmieniłem zdania. Dewastacja Śląska, która miała miejsce przede wszystkim w czasach Polski Ludowej, jest niezaprzeczalnym faktem. Teraz sytuacja trochę się poprawiła, gdyż wpompowano tu wielkie środki europejskie i podjęto restrukturyzację, choć na ogół robiono to nieudolnie.

Zamykano kopalnie, także te rentowne, albo miały opłacalne pod względem ekonomicznym pokłady węgla.

– Rząd Jerzego Buzka zamknął ponad 20 kopalń, a mimo to w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego były premier zdobył tu ponad ćwierć miliona głosów. Więc pewnie Ślązakom to nie przeszkadzało.

– Doskonałym przykładem jest kopalnia Dębieńsko, która została zamknięta, mimo że mogła jeszcze przez 80 lat wydobywać węgiel koksowy. Wielu wpływowych polityków, także premierów, odchodziło w niesławie, a po paru latach kreowało się ich na mężów stanu. Pod tym względem Śląsk nie różni się od reszty Polski.

– W 2008 roku powiedział pan, że za 10 lat Śląsk będzie u progu autonomii. To już za rok.

– Obecna władza ogranicza samorządność, a ponieważ po akcji przychodzi reakcja, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że już wkrótce „dobra zmiana” będzie akuszerem autonomii Górnego Śląska.

– Uważa się pan za Ślązaka, a przecież pański dziadek należał do ZWZ, był więźniem Auschwitz i Dachau, a pradziadek walczył po polskiej stronie w III powstaniu śląskim.

– Nigdy się tego nie wstydziłem, ale przypomnę, że powstańcy w 1921 roku walczyli nie tylko o przyłączenie Górnego Śląska do Polski, ale także o Śląsk autonomiczny.

KRZYSZTOF RÓŻYCKI "Angora" nr 42/2017

Śląsk bez Ślązaków?

Doktor Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego:

– Podczas ostatniego spisu powszechnego 800 tys. osób zadeklarowało przynależność do narodowości śląskiej, ale tylko 362 tys. wskazało ją  jako jedyną. Jak na 4,5 mln mieszkańców województwa śląskiego i milion opolskiego, to  naprawdę niewiele.

Gdyby przeprowadzić referendum w  sprawie statusu Śląska, to separatyści przegraliby z kretesem, a autonomiści zapewne też nie zyskaliby większości.

Autonomia Śląska, nie zyskałaby dziś poparcia żadnej być może poza Nowoczesną liczącej się partii politycznej, nawet Platformy Obywatelskiej, która w sejmiku wojewódzkim od wielu lat jest w koalicji z RAŚ-em.

Śląska Partia Regionalna zapewne zostanie zarejestrowana, mimo że PiS prawdopodobnie będzie próbował to zablokować. Czy gdyby ŚPR została zarejestrowana, miałaby szansę na sukces wyborczy? Moim zdaniem niewielki.

Autonomia bez szans

Alojzy Pietrzyk, emerytowany górnik, uczestnik Okrągłego Stołu, poseł I kadencji, przewodniczący zarządu Regionu Ślą- sko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność” (1990 – 1992):

– Nie widzę powodów, żeby nie zarejestrować Śląskiej Partii Regionalnej, oczywiście jeżeli jej statut i  cele będą zgodne z  obowiązującym w  Polsce prawem.

Nie obawiam się jednak, że jej działalność – podobnie jak RAŚ-u – może doprowadzić do autonomii Śląska, gdyż już samo przeprowadzenie referendum w tej sprawie byłoby niezgodne z polską konstytucją. Jeszcze kilka lat temu idea autonomii zyskiwała na Śląsku wielu zwolenników, ale dziś nie ma na to żadnych szans, gdyż żyjący tu ludzie chcą spokoju, stabilizacji i czują się Polakami. 

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: