Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

Jestem taka podekscytowana. Skaczę wysoko z radości! Zamierzam kupić sobie wymarzony samochód. To  będzie kabriolet Ford Mustang, taki czarno-żółty!”, cieszyła się Sahar Nassif z miasta Dżudda w Arabii Saudyjskiej. Sahar wraz z  innymi aktywistkami długo walczyła o  prawo kobiet do  prowadzenia aut. Wreszcie osiągnęła swój cel.

26 września król Salman, władca rozległego pustynnego kraju wydał dekret, zezwalający kobietom na wzięcie w dłonie kierownicy. Ogłoszono to  jednocześnie w  państwowej telewizji i  na  konferencji prasowej w  Waszyngtonie.

„Nastał wielki i historyczny dzień”, zadeklarował Chaled bin Salman, saudyjski ambasador w  Stanach Zjednoczonych. „To wielki krok we właściwym kierunku”, chwalił decyzję monarchy departament stanu USA.

Dekret wejdzie w życie dopiero w czerwcu 2018 roku.

Arabia Saudyjska była jedynym krajem, który nie zezwalał swym obywatelkom na  prowadzenie aut. Sytuacja ta  stała się symbolem ucisku kobiet w ultrakonserwatywnym teokratycznym królestwie.

Prawo saudyjskie opiera się na wahabizmie będącym rygorystyczną wersją sunnickiego islamu. Przewiduje on ścisły rozdział płci. Kobietom nie wolno podróżować, podejmować pracy czy też korzystać z opieki zdrowotnej bez obecności lub pisemnej zgody opiekuna – mężczyzny.

„Musimy żyć w pudełkach, których granice wytyczyli nasi mężowie lub ojcowie”, żali się 25-letnia Saudyjka imieniem Zahra. Formalnie nie istniał żaden przepis państwowy ani religijny zabraniający Saudyjkom zasiadania za  kierownicą.

Niemniej jednak nie wydawano im praw jazdy. Muzułmańscy duchowni, współrządzący krajem wraz z  rodziną królewską, podawali różne, często groteskowe, uzasadnienia tego stanu rzeczy:

„Niewiasty są  za  głupie, aby być kierowcami”; „Prowadzenie samochodu wywiera szkodliwy wpływ na jajniki”;

„Kobieta za kierownicą oznacza niepotrzebne mieszanie się płci, zepsucie społeczeństwa i szerzenie się grzechu”.

 

Jak napisał saudyjski dziennik „Arab News”, zakaz był dla kobiet „logistycznym koszmarem”. Te, które nie miały mężów, ojców czy braci, chcących wozić je samochodami, a rodziny nie było stać na prywatnego szofera, pozostawały więźniarkami w swych domach.

Saudyjki, lepiej wykształcone od mężczyzn i  ambitne, nie mogły pogodzić się z  takim upokorzeniem. Od  ponad 30 lat domagały się prawa do  prowadzenia samochodu.

Podejmowały różne akcje, narażając się na karę więzienia lub grzywny. W czerwcu 2011 około 40 dzielnych pań jeździło samochodami w  kilku miastach.

Był to wyraz sprzeciwu wobec aresztowania jednej z  aktywistek – Manal Szarif, zatrzymanej na 24 godziny za to, że umieściła w  internecie film, na  którym prowadzi auto. Inna  uczestniczka protestu została skazana na chłostę, na szczę- ście monarcha ją ułaskawił.

Władze w  Rijadzie ostrożnie przeprowadzają reformy zwiększające prawa kobiet. W  2013 roku ówczesny król Abdullah wprowadził 30 niewiast do Szury, swojej najwyższej rady doradczej.

Dwa lata później Saudyjkom zezwolono na udział w wyborach municypalnych. 23 września Saudyjki po  raz pierwszy wzięły udział w  obchodach święta narodowego na stadionie piłkarskim.

Ta przełomowa zmiana jest częścią programu reform Vision 2030, który forsuje saudyjski następca tronu, 32-letni Mohammed ibn Salman.

Książę pragnie zmodernizować społeczeństwo i  gospodarkę państwa, w którym ponad połowa mieszkańców nie ukończyła jeszcze 25 lat.

(KK) "Angora" nr 41/2017 Na podst.: Arab News, BBC, The Telegraph, Washington Post

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: