Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.

Pomóż pomagać

                                                                                                     Zasady działania zbiórki

 

1. 17 lat walki o zdrowie i życie                  

 

A A A

Jeszcze jest czas. Na  zmianę. Na  nowe życie. Na  podbój zaginionych w nas kontynentów. Rzucić wszystko i zacząć od  nowa. Zerwać kotwicę. Skoczyć w  nieznane. Zaufać przyszłości, losowi, pragnieniu. No i sobie. To coraz modniejsze wyzwanie, a nie tylko wakacyjna fanaberia czy nowa gorączka autoprzemiany mieszczańskiej bohemy znad Sekwany.

Według sondażu Odoxa 70 proc. Francuzów marzy o  radykalnej zmianie, by  zacząć wszystko od  zera, 15  proc. idzie w  tym postanowieniu do  końca; 85 proc. uważa za dobre przynajmniej zmienić wykonywany zawód, a  połowa z  nich to  zrobiła.

Całkowicie odmienić swe życie, wystawić je  na  ryzyko gwałtownego wstrząsu, co otworzy horyzont, jakiego nie podejrzewaliśmy.

To  kusząca propozycja obecna w  licznych bestsellerach, jak ten o  długim tytule brzmiącym niczym slogan: „Drugie życie zaczyna się wtedy, kiedy pogodzisz się z  tym, że  masz je  tylko jedno”, no i w szerokim spektrum dossier prasowych, od  tygodników opinii (L’Express: „Zmienić życie?”), po  ambitne pisma w  rodzaju Philosophie Magazine („Czy jestem autorem swego życia?”) czy schlebiające mniej wyrobionym oczekiwaniom (Inexploré: „Ośmielić się na nowe życie).

 

Żyjemy –  co  mało odkrywcze –  w  coraz większym pośpiechu chwytania i  posiadania. To  konsekwencja społecznego wymiaru czasu, odpowiedź nowoczesno- ści na skończoność życia. Przyśpieszenie jako ucieczka przed śmiercią. Paradoksalnie, im więcej czasu oszczę- dzamy w  procesach technologicznego przyspieszenia, tym mniej go mamy.

Zaostrza się brak czasu, choć nasze komputery szybciej pracują, szybciej się przemieszczamy, jemy, zmieniamy partnerów, mieszkania, samochody, ubrania. Konkurencja napędza brak czasu.

W  jej wszechobecnych procesach zdobywamy pienią- dze, pozycję, uznanie, przyjaciół, małżonków. Im więcej doświadczamy, tym pojemniejsze i  lepsze wydaje się życie. Czas staje się surowcem do zagospodarowania, a gdy go brakuje, chcemy odzyskać jego zasoby, wpadając w błędne koło przyśpieszenia.

Nie ma sposobu, by  to  odwrócić, bo  nie ma  życia wolnego w  szybkim. Zatrzymując się, społecznie umieramy. W tej przewrotnej grze z życiem, prosperując na rynku, szczęścia, stale szukamy nowego rozdania, komfortu wolności porzucania każdego kostiumu nie na  naszą miarę, by  ustrzec się takiej sofistyki szczęścia, która okaże się realniejsza od nieszczęścia. Wtedy jest bezpieczniej wyrzec się przeszłości, jak wiarołomca, renegat czy inny apostata wyrzeka się swej religii, doktryny, ideologii – nawet za cenę szaleństwa. Kilka przykładów.

Matthieu: Byłem adwokatem i  rzuciłem wszystko. Zostałem psychoterapeutą umierających. Nie jest łatwo ot tak wyskoczyć z jednego pociągu i wskoczyć do innego. Trzeba zatrzymać się na  dworcu, zastanowić. Tak zrobiłem. Wszedłem w kontakt z ludźmi zajmującymi się opieką paliatywną.

To przeciwieństwo tego, z czym się spotykałem w  palestrze i  sądzie –  wyparciem emocji, brakiem autentyczności.

Inna była adwokat, Caroline, porzuciła palestrę, by iść za młodzieńczym marzeniem i zostać aktorką komediową.

Alain: Pracowałem jako fotograf w  świecie mody. Byłem zawodowo i  towarzysko spełniony, aż do  chwili, gdy robiąc reportaż, spotkałem śpiewającego mnicha na  górze Athos. To  była chwila łaski.

Zapisałem się na  filozofię, którą studiowałem w  młodości. Poniekąd przegrałem, bo  filozofia to  „romantyzm przegranego”, ale nie żałuję.

Za spektakularny wręcz przykład takiego szaleństwa można uznać Alexandra Grothendiecka, genialnego matematyka, który po  przyznaniu mu Medalu Fieldsa (matematyczny Nobel) zamienił równania w  Paryżu na  nierówności pirenejskich dolin, gdzie poświęcił się hodowli kóz.

Sam poznałem profesora Sorbony, Jacques’a, który pewnego dnia zostawił wygodne życie, rodzinę i przyjaciół, by nad Amazonką w  Iquitos, „mieście wolności”, rozpocząć nowe życie. Zostawił Sekwanę, nad którą organizowane są  coraz popularniejsze salony nowego życia, na których coachowie służą fachową radą, by wielki skok w nieznane się udał.

Kilka przykładów takich rad.

Sporządź bilans osobisty (kim chcesz być, jakie życie prowadzić). Daj sobie prawo do  marzeń (udana zmiana na ogół nie poddaje się racjonalnym argumentom). Słuchaj swej intuicji. Bądź dobrze poinformowany (artykuły, filmy, książki).

Weź pod uwagę swoje ograniczenia. Włącz w  proces przemiany bliskich (żeby zacząć od zera, powinieneś móc na nich liczyć, ale nie powierzaj im swych wątpliwości).

Zaufaj sobie (przemiana jest prostsza, niż się wydaje; mamy tendencję patrzeć na szczyt jako nie do zdobycia, więc rób jak alpinista: rozbijaj kolejne biwaki, bo kiedy się podzieli ten proces na etapy, wejście jest prostsze i łatwiejsze). Bądź cierpliwy (żadna rewolucja nie dokonuje się w ciągu jednego dnia)

. Bądź wierny sobie (życie po życiu jeszcze w tym samym życiu przed tobą).

 

Jeden ze znamienitszych Francuzów definiował człowieka jako substancję, której istotę stanowi myślenie. Jestem, więc myślę... że  prawdziwe życie jest zawsze gdzie indziej, zawsze przed nami. Kusząca perspektywa. Mit, który ciągle działa.

Więc w drogę – odkrywać inne światy i  innego siebie. Dobrych wiatrów życzę, a w razie niepowodzenia – szczęśliwych powrotów.

 LESZEK TURKIEWICZ "Angora" nr 35/2017 

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005A

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: