Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

 Na rynku tym funkcjonują bowiem podmioty, „których działalność polega na pośrednictwie w przekazywaniu zleceń przewozowych, złożonych za pomocą aplikacji mobilnych, pomiędzy pasażerami a kierowcami”. Urzędnicy, wyjaśniając cel opracowania projektu i potrzebę uchwalenia ustawy twierdzą, że obecnie pośrednictwo nie jest uregulowane przepisami, a to powoduje, że pojawiają się „niejasności związane z charakterem” nieuregulowanych przez państwo usług.

Nie wyjaśniono, co prawda, gdzie te niejasności się pojawiają. Czy u kierowcy i pasażera korzystającego z przewozu, czy też u urzędników, którzy nie wiedzą, jak taką działalność klasyfikować, regulować i nadzorować. Od tej atmosfery wątpliwości i niepewności możemy zostać wkrótce uwolnieni. Do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów trafił bowiem „Projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym”.

Ustawa ma uregulować rynek, zapewnić równe szanse wszystkim podmiotom na nim działającym oraz zwiększyć bezpieczeństwo osób korzystających tego typu usług. Powinna być zatem równość, sprawiedliwość i bezpieczeństwo. Oraz licencje. Celem ustawy jest bowiem też określenie, czy prowadzona działalność jest pośrednictwem przy przewozie osób. Jeśli tak, to firmy takie jak Uber czy Lyft powinny postarać się o odpowiednie licencje i spełnić ustawowe wymagania dla takiej działalności.

Poza koniecznością uzyskania licencji autorzy projektu proponują, by przedsiębiorca, który para się pośrednictwem w przekazywaniu zleceń transportowych miał też obowiązek „prowadzenia i przechowywania przez 5 lat elektronicznego rejestru wszystkich otrzymanych i przekazanych do realizacji przedsiębiorcom zleceń”, by prowadził ewidencję pracowników i współpracowników, zbierał informacje o posiadanym przez nich ubezpieczeniu OC i NNW, a także posiadanych ważnych badaniach technicznych samochodu. Dane takie mają być udostępniane na żądanie Inspekcji Transportu Drogowego oraz administracji skarbowej.

Tym, którzy złamią przepisy ustawy, będą groziły surowe kary. Za naruszenie przepisów dotyczących ewidencjonowania pracowników, rejestru zleceń i tym podobnych zaproponowano karę w wysokości 50 000 zł. Dwukrotnie większą grzywnę ustawa przewiduje dla firmy zlecającej przewozy bez odpowiedniej licencji. Również 100 000 zł zapłaci firma, która co prawda działa legalnie, ale zleci usługę transportową komuś, kto nie ma licencji na zarobkowy przewóz osób czy nie posiada ważnego badania technicznego pojazdu.

To jednak nie koniec kar jakie spadną na tych, którzy będą chcieli umawiać ze sobą ludzi i brać za to pieniądze. Jeśli bowiem okaże się, że trzykrotnie doszło do wykonywania działalności pośrednictwa bez odpowiedniej licencji, to Inspekcja Transportu Drogowego będzie mogła poprosić Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej o „zablokowanie przeznaczonych do wykonywania takiego pośrednictwa programów, aplikacji, numerów telefonów, platform teleinformatycznych lub innych środków przekazu informacji”.

Jak może to być zrealizowane od strony technicznej? W przypadku takiej aplikacji, jak Uber, od której użytkownicy oczekują szybkiej instalacji i niezawodnego działania, wystarczyć może blokada w Google Play i AppStore. O tym, jak łatwo będzie zablokować Ubera pisaliśmy już wcześniej, wskazując że za skutecznością blokady Ubera stoi właśnie specyfika samej usługi.

Wszystkie cytaty pochodzą z opisu projektu ustawy opublikowanego w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 Mariusz Błoński (MariuszBe)  DobreProgramy.pl

Komentowanie możliwe tylko przez zarejestrowanych Użytkowników

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: