Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
 

Pomóż pomagać

                                                                                                     Zasady działania zbiórki

 

1. 17 lat walki o zdrowie i życie                  

 

A A A

Sprawa niemieckich odszkodowań wojennych dla Polski odbiła się szerokim echem w światowych mediach. Komentatorzy przeważnie podkreślają, że  hitlerowskie zbrodnie były potworne, jednak z  punktu widzenia prawa międzynarodowego rzecz jest zamknięta, zaś kwestię reparacji wojennych ze  względów polityki wewnętrznej wysunęła ekipa Jarosława Kaczyńskiego. Niemiecki dziennik „Die Welt” uznał ewentualne polskie żądania odszkodowawcze za „czcze pogróżki”.

Wysokonakładowy brytyjski tabloid „The Daily Mail” opublikował obszerny artykuł, którego autorem jest renomowany historyk Dominic Sandbrook. Autor stwierdza: „Sześć milionów Polaków zamordowanych przez nazistów. Miasta zrównane z ziemią. Ludność obrócona w niewolników... Nic dziwnego, że Polska żąda od Niemców miliardów”.

 

Historyk obrazowo i dokładnie opisuje popełnione przez Niemców w  Polsce okrucieństwa. Jedna piąta populacji kraju wyniszczona, wytępiona elita, spacyfikowane wsie, miasta obrócone w  dymiące gruzy, gwałcone przez niemieckich żołnierzy kobiety, miliony książek spalonych, unicestwione setki szkół, muzeów, laboratoriów, tysiące zrabowanych bezcennych dzieł sztuki.

Po tym koszmarze, którego Brytyjczycy nie potrafią sobie nawet wyobrazić, Polacy nie odzyskali wolności, lecz zostali ujarzmieni przez dyktaturę tyrana Stalina.

Dominic Sand brook podkreśla, że nie jest zwolennikiem wypłacania rekompensat za  historyczne krzywdy, jeśli jednak jakiś kraj ma prawo do odszkodowań za doznane w XX wieku okrucieństwa, to jest nim właśnie Polska. Niemniej jednak do  kwestii reparacji wojennych wrócił Jarosław Kaczyński, „bezkompromisowy nacjonalista”, próbujący poskromić w  Polsce niezależne sądy. Można podejrzewać, że uczynił to po to, aby wzmocnić swój nacjonalistyczny elektorat i  że  nie jest to  poważna próba uzyskania zadośćuczynienia.

 

Dominic Sandbrook pisze, że  jako Polak przyjąłby pozytywnie tę inicjatywę lidera PiS-u, ale jako cudzoziemiec i  historyk jest ostrożny. Jeśli Angela Merkel zgodzi się na  to  żądanie Warszawy, co stanie się później?

Czy reparacji zażądają także inni, np. Grecy, a  dawne brytyjskie kolonie będą domagać się rekompensat od  Londynu? Zdaniem historyka, powrót do kwestii odszkodowań jest świadectwem odradzającego się w  Polsce, na  Węgrzech, na  Słowacji nacjonalizmu.

Kaczyński, jak inni politycy regionu, zamierza zachować niezależność od tego, co uważa za nieuprawnione ingerencje Brukseli i Berlina. W innym artykule „The Daily Mail” ogłasza nie bez ironii: „UE grozi wyrzuceniem Polski po tym, jak ta zażądała od Niemiec ogromnych odszkodowań wojennych”.

 

Izraelski dziennik „Haaretz” informuje, że  poseł PiS-u  Arkadiusz Mularczyk złożył zapytanie do  Biura Analiz Sejmowych, które ma ocenić, czy w  świetle prawa międzynarodowego Polska może domagać się odszkodowań od  Niemiec.

Gazeta stwierdza, że w latach rządów komunistycznych, które skończyły się nad Wisłą dopiero w  1989 roku, Polska nie otrzymała od  Niemiec żadnych odszkodowań, ponieważ komunistyczne władze w  Warszawie nie chciały żądać reparacji od  komunistycznej NRD.

„Haaretz” pisze, że  sprawa jest dla Polski delikatna. Komplikują ją wezwania płynące z Izraela i od organizacji żydowskich do zwrotu żydowskiego mienia ukradzionego podczas wojny.

Według danych, które przedstawił w  ubiegłym roku Aharon Mor, szef departamentu ds. restytucji żydowskich praw i własności w biurze izraelskiego premiera, około jednej czwartej żydowskich majątków w przedwojennej Europie znajdowało się w Polsce, która odmawia ich zwrotu lub wypłacenia za nie rekompensaty – wskazuje „Haaretz”.

 

Niemiecka rozgłośnia „Deutsche Welle” w  komentarzu redakcyjnym stwierdza, że  dla Berlina kwestia odszkodowań wojennych wobec Polski od  dawna jest zamknięta. Temat niemieckich odszkodowań wojennych dla Polski w ostatnich kilkunastu latach kilkakrotnie pojawiał się w  rozmowach między Berlinem a  Warszawą.

W 2004 roku specjalna komisja powołana przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego obliczyła, że w samej tylko stolicy straty wyrządzone przez Niemców przekraczają 45 miliardów dolarów.

Odkąd Prawo i Sprawiedliwość w 2015 roku przejęło władzę w  Polsce, kwestia znów stała się aktualna. Jarosław Kaczyński już na początku ubiegłego roku oświadczył w wywiadzie prasowym, że kwestia odszkodowań nigdy nie została zakończona. Odpowiedzią był list ówczesnego szefa niemieckiej dyplomacji Franka-Waltera Steinmeiera.

Minister stwierdził, że  Polska nie ma podstaw do jakichkolwiek żądań odszkodowawczych. Steinmeier przypomniał, że  już w  1953 roku Warszawa zrzekła się roszczeń wobec zachodniego sąsiada. Obecnie ekipa PiS powraca do sprawy.

 

Profesor Jochen Frowein, były kierownik Instytutu Maxa Plancka w  Heidelbergu, ekspert od  prawa międzynarodowego, argumentuje wszakże, że nie istnieje możliwość powrotu do  kwestii reparacji wojennych.

„Po przyjęciu międzynarodowego traktatu Dwa plus Cztery (regulującego sprawę zjednoczenia Niemiec) jest jednoznaczne, że nie ma już żadnych dalszych żądań odszkodowawczych wobec Niemiec.

Frowein nie zgadza się też z opinią ministra obrony Antoniego Macierewicza, który twierdzi, że  decyzja o  zrzeczeniu się odszkodowań przez władze PRL jest nieważna, bo  Polska nie była wówczas w pełni niepodległym krajem.

„To, że zmieniła się sytuacja konstytucyjna Polski, i że Polska przestała być państwem komunistycznym, nie wpływa na  ważność tamtej deklaracji. Wiele innych traktatów międzynarodowych, które Polska zawarła w tamtym czasie, oczywiście pozostaje w mocy”, ocenił Frowein.

 

W  innym tekście „DW” stwierdza, że dla Jarosława Kaczyńskiego sprawa odszkodowań ma  odwrócić uwagę od spięć w ekipie rządzącej, które pojawiły się po tym, gdy nie udało się przeprowadzić reformy wymiaru sprawiedliwości. Jednak podgrzewanie resentymentów to „trucizna dla delikatnych relacji niemiecko-polskich”.

Jest ono świadectwem anachronicznego pojmowania polityki przez prezesa PiS-u, dla którego utrzymanie władzy uświęca wszelkie środki.

„Z  drugiej strony Niemcy powinni mieć jasność, że  poprzez rezygnację z  reparacji wojennych także Polska przyczyniła się do  odbudowy i  ostatecznie do  obecnego dobrobytu Niemiec”, podkreśla komentator „DW”.

 

Dziennik „Die Welt” uznał ewentualne polskie żądania reparacji wojennych za  „czcze pogróżki” z  punktu widzenia polityki, a  także prawa międzynarodowego.

Do sprawy Warszawa wraca z powodu polityki wewnętrznej. Obóz rządzący zamierza w kryzysie spowodowanym przez antydemokratyczną przebudowę państwa wykorzystać antyniemieckie uczucia do  „zwarcia szeregów”.

„Żaden będący przy zdrowych zmysłach człowiek w  Niemczech nie neguje zbrodni wyrządzonych w  Polsce przez hitlerowskie Niemcy”, podkreśla gazeta. Jednak żadne odszkodowania, czy to ze strony państwa niemieckiego, firm czy osób prywatnych, Polsce się nie należą, i  to  z  kilku powodów.

Po  pierwsze, ze względu na uzgodnienia konferencji poczdamskiej z  1945  r., na mocy których roszczenia reparacyjne Polski miał zaspokoić ze swojej części odszkodowań wojennych ZSRR.

Po  drugie, 24 sierpnia 1953 r. rząd PRL zadeklarował zrzeczenie się reparacji „w  interesie pokojowego rozwoju Niemiec”. Po trzecie, przy okazji polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie z 1991 roku powstała Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie, do  której wpłynęło najpierw 500 mln marek, a potem blisko dwa miliardy dla jeszcze żyjących byłych robotników przymusowych – wylicza „Die Welt”.

Analityczny artykuł ma  tytuł: „Dlaczego Niemcy nie są winne Polsce żadnych reparacji”.

 

Także „Der Tagesspiegel” jest zdania, że temat reparacji wojennych został wysunięty przede wszystkim ze względu na polską politykę wewnętrzną. „Po  demonstracjach przeciwko antydemokratycznej reformie wymiaru sprawiedliwości w  partii rządzącej pojawiły się różnice.

Najwidoczniej mają być one usunięte za pomocą „karty niemieckiej”, demaskuje przebiegłe plany PiS-u berlińska gazeta.

 

Na  łamach rosyjskiego dziennika „Kommiersant” wypowiedział się politolog z  Petersburskiego Uniwersytetu Państwowego Igor Greckij.

Także on uważa, że  Warszawa nie ma  podstaw prawnych do  uzyskania odszkodowań wojennych. „W ramach procesu pojednania polsko-niemieckiego państwo polskie otrzymało znaczącą pomoc finansową.

Przeniesienie kwestii rozpatrywanej w ramach konsultacji międzyrządowych do  sfery publicznej świadczy o  tym, że  Warszawa w  pewnym sensie idzie va banque i decyduje się na  zaostrzenie stosunków ze  swoim kluczowym partnerem handlowym.

Właśnie dzięki Niemcom Polska uniknęła recesji w 2009 roku, właśnie dzięki zamówieniom niemieckich koncernów przemysłowych jej zakłady przetrwały”, wywodzi profesor Greckij. Zdaniem politologa, adresatem tej retoryki jest przede wszystkim wewnętrzny odbiorca, ale Berlin i Bruksela potraktują ją bardzo poważnie.

„Nieprzypadkowo Antoni Macierewicz wypowiedział się w sprawie reparacji właśnie teraz, gdy nad Polską wisi zagrożenie sankcjami za  naruszenie podstawowych zasad UE. Wypowiedzi Macierewicza są jedynie próbą stworzenia przedmiotu negocjacji” –  podkreśla poltolog.

Rosyjski portal informacyjny „Sputnik News” napisał złośliwie, że w kontekście sprawy reparacji często wymieniana jest Rosja, która jednak nie ma z tym sporem nic wspólnego. W sporze tym chodzi o walkę Polski, która nie chce utracić „suwerenności” i sprzeciwia się „niemieckiemu dyktatowi” w UE. Prawda jest jednak taka, że Polska w ogóle nie jest suwerenna, nie ukrywa przecież, że nie chce być posłuszna Berlinowi, lecz tylko „szefom” w Waszyngtonie.

(KK)  "Angora" nr 33/2017 

Zamieszczamy,  w celach informacyjno-edukacyjnych, mniej niż 10% przedruków  zawartości   ANGORY. Do poczytania kilkadziesiąt ciekawych  stron https://www.angora.com.pl  lub wydanie papierowe  w każdy poniedziałek. Cena tylko 4 zł.                                                                                                       

   Tygodnik ANGORA dostępny  również na iPad i iPhone darmowa aplikacja.

 Wpisz w przeglądarkę: https://itunes.apple.com/app/tygodnik-angora/id428646005

0
0
0
s2sdefault

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież