Materiały nie wyrażają poglądów redakcji. Różnorodność celowa. Oceny i wnioski pozostawiamy Czytelnikom.
A A A

O tym ślubie plotki krążyły już od wielu miesięcy. Sami zainteresowani, choć parą są od pięciu lat, ujawnili to dopiero trzy lata temu. Nie zdradzali żadnych szczegółów dotyczących ceremonii, nawet nigdzie tego oficjalnie nie potwierdzili. Wygadała się przyjaciółka panny młodej, również znana tenisistka.

Pochodząca z Polski Caroline Wozniacki (27 l.) zapytana któregoś razu przez dziennikarza o przyjaźń z Agnieszką Radwańską (28 l.) odpowiedziała: „Wciąż staramy się jeździć razem na wakacje. Ale teraz chyba nie będzie to takie proste, bo wiecie, Agnieszka wychodzi za mąż, a my wolimy babskie wyjazdy”. Od tamtej pory nie było już więc kwestii „czy”, a jedynie „kiedy” Isia (jak bywa nazywana nasza zawodniczka) stanie na ślubnym kobiercu ze swoim sparingpartnerem Dawidem Celtem (31 l.).

 

Na szczęście Agnieszka nie pogniewała się na gadatliwą przyjaciółkę i Caroline znalazła się wśród weselnych gości, podobnie jak inna światowej sławy tenisistka – również z polskimi korzeniami – Angelique Kerber (29 l.). Ślub odbył się w krakowskiej bazylice św. Michała Archanioła i św. Stanisława Biskupa znanej jako kościół Na Skałce.

Wesele i poprawiny – w podkrakowskim XIX-wiecznym dworze w Tomaszowicach – otoczonym stuletnim parkiem. Po drugiej wojnie światowej został zamieniony w PGR i hodowano tam trzodę chlewną. Nietrudno się domyślić, że popadł wtedy w ruinę, ale szczęśliwie pod koniec ubiegłego wieku został odrestaurowany i dziś każdy może przyjechać tam wypocząć lub zorganizować bankiet albo rodzinną uroczystość.

Panna młoda znana z miłości do drogich torebek, tym razem postanowiła zaszaleć w kwestii ślubnych kreacji. Miała więc nie jedną, nie dwie, a trzy sukienki. Ta, w której brała ślub – jedwabna, tradycyjnie biała, z głębokim dekoltem i rozkloszowanym dołem, a do tego wyszywana sześcioma tysiącami kryształów Swarovskiego kosztowała ponoć aż 25 tysięcy złotych.

Uszycie takiego dzieła to aż czterysta godzin pracy. Sukienka wyszła z pracowni Agnieszki Maciejak i nie jest to zaskoczenie. Obie panie znają się bowiem od kilku lat, tenisistka nosi sukienki polskiej projektantki na wszystkie ważne okazje.

Lekka opalenizna i znakomity, nieprzerysowany makijaż wydobyły nieco egzotyczną urodę panny młodej. Spod sukienki wyzierały srebrzyste szpilki Louboutin, które wcale nie należą do najwygodniejszych, ale czego się nie robi dla urody i charakterystycznej czerwonej podeszwy.

Takie buty to ponad cztery tysiące złotych.

 

Ukochany Agnieszki miał na sobie garnitur Vistuli, za który trzeba zapłacić raptem trzy tysiące złotych. Za to na weselu i na poprawinach świeżo upieczona małżonka szalała w krótkich sukienkach, odsłaniających jej wyjątkowo zgrabne nogi.

Biała czekolada z wanilią i poziomkami – słodycz, egzotyczna przyprawa i zapach polskiego lata. Taki tort zjedli goście weselni i można im tylko pozazdrościć. Dostarczyła go bowiem cukiernia Sowa.

Zbieżność nazwisk ze znanym warszawskim kucharzem jest zupełnie przypadkowa. Produkty tej rodzinnej, działającej od 67 lat firmy doskonale znają wielbiciele słodkości. Sowa ma swoje kawiarnie-cukiernie nie tylko w Polsce, ale też w Londynie i Berlinie. Ten, kto choć raz jadł tam coś słodkiego, nie chce jadać już nigdzie indziej.

Tort dla sławnej tenisistki i jej męża to istne dzieło sztuki: piętrowy, ozdobiony kryształami i idealnie odwzorowanymi figurkami pary młodej, nawet w tych samych strojach. Wśród stu trzydziestu weselników byli też Jerzy Janowicz (26 l.) i Marta Domachowska (31 l.), która zakończyła karierę na korcie i zajmuje się teraz projektowaniem sukienek.

Podobno są parą, choć na razie tego nie potwierdzili. W każdym razie o ich ślubie nie ćwierkają jeszcze żadne wróble ani nie mówią nic starzy górale.

Na weselu bawiły się też aktorki Elżbieta Romanowska (34 l.) i Małgorzata Socha (37 l.), która pokazała kilka zdjęć z imprezy na swoim Instagramie. Do sieci trafił też film z nagraniem pierwszego tańca młodej pary i trzeba przyznać, że z takimi umiejętnościami mogliby startować w kolejnej edycji „Tańca z gwiazdami”.

Kto zmęczył się szaleństwem na parkiecie, mógł odzyskać siły za stołem. Weselnicy jedli między innymi tatara z łososia, krem brokułowy z migdałami i polędwiczki wieprzowe.

Po weselu zwykle jest pora na miesiąc miodowy, który z reguły jest jedynie miodowym tygodniem, góra dwoma. Kiedy jest się dziesiątą rakietą świata, o podróży poślubnej, nawet najkrótszej, nie ma jednak co marzyć.

Dalekie wyprawy i eleganckie hotele muszą poczekać. Agnieszka już trzy dni po ślubie stawiła się na kortach warszawskiej Mery, by szlifować formę przed kolejnymi startami. Jej najważniejszy mecz życia dopiero się zaczyna. Na szczęście ma wymarzonego sparingpartnera.

PLOTKARA "Angora" nr 32/2017

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

CoalaWeb Social Links

Opublikuj: