Czy można mieć 150 dzieci i nie być posądzonym o poligamię ani nie wydawać fortuny na alimenty? Okazuje się, że można, i to całkiem legalnie, choć nie do końca świadomie.
Peggy Jackson siedzi z mężem przy kuchennym stole. Mówi, że słyszała o nowym zwyczaju pogrzebowym. Jest teraz taka moda, mówi Peggy, że prochy zmarłego wsypuje się do kilku urn i każdy z bliskich może dostać swoją część. – Nie dostaniesz żadnej części mnie – stwierdza kategorycznie Robin Jackson. – Ja zostanę zamrożony.
Tłumaczenie wywiadu, jakiego Dr. Paulo Ubiratan ze szpitala w brazylijskim Porto Alegreon udzielił lokalnej telewizji. I który od wielu miesięcy jest rozsyłany, powielany, komentowany i chwalony przez miliony mieszkańców Ameryki Łacińskiej.
W Hongkongu, Chicago i Minneapolis umierają ludzie. Atakuje ich dziwna choroba podobna do grypy. Jednego dnia zdrowi, następnego już w bardzo złym stanie lądują w szpitalach. Umierają szybko. W ciągu kilku dni. Lekarze są bezradni.